Felieton
SzumielskiParadoksyPewien król pożądał wielce jedną z okolicznych księżniczek. Było to w czasach, kiedy księżniczek było na pęczki. Jednak drugiej tak ładnej - jak ta, którą sobie król upatrzył - nie było. Księżniczka karesy króla skutecznie odrzucała. W końcu rozeźlony pojechał do niej i złożył następujące ultimatum: - Jeżeli ona do końca tygodnia nie przyśle gońca z wieścią, że oczekuje króla w wiadomym celu, to on przyjedzie bez zaproszenia i weźmie ją siłą. Dodał tylko, że w niedzielę takich rzeczy nie zwykł czynić. Ponieważ kołatały się w nim resztki przyzwoitości dorzucił jeszcze, że jeżeli księżniczka odgadnie którego dnia do niej przybędzie, to nic z nią - bez jej zgody - nie uczyni.
Ot, taki drobiazg na pocieszenie. Ponieważ spieszyło mu się bardzo, a ona gońca nie przysłała pojechał do niej od razu w poniedziałek. Cóż królu - rzekła sprytna księżniczka - miał mnie nie będziesz, gdyż wiedziałam, że przyjedziesz właśnie dzisiaj. Król długo nie mógł opanować śmiechu: - Tak? A skąd wiedziałaś, że dzisiaj? Mogłem przyjechać jutro, albo we wtorek, albo w środę, albo w czwartek, albo w piątek lub w sobotę. Mogłem przyjechać dowolnego dnia. Nie mogłaś wiedzieć. - Nie masz racji królu! - powiedziała księżniczka wybieliźniając się powoli, aby lepiej widział, co traci. Otóż musiałeś przyjechać przed niedzielą, bo w niedzielę takich rzeczy nie robisz. Gdybyś nie przyjechał do soboty, to wiedziałabym, że przyjedziesz w sobotę, więc w sobotę nie mogłeś przyjechać. Z tego samego powodu nie mogłeś przyjechać w piątek, ani w czwartek, ani w środę, ani we wtorek. Po prostu musiałeś przyjechać dzisiaj. A teraz zgodnie z własną obietnicą wynoś się, bo nie jesteś w moim typie i nie mam na ciebie ochoty! - to rzekłszy owinęła się szczelnie swoim książęcym płaszczem. Król dotrzymał słowa i odjechał. Od tamtej pory w ogóle nie zadawał się z księżniczkami tylko z królową, która od dawna na to czekała.
Jaki morał z tej opowiastki? Nie o morał mi chodzi, tylko o to, że życie pełne jest paradoksów. Niektóre zauważamy, a innych nie.
Ja zauważyłem ostatnio na słupach sygnalizacji świetlnej, ładne, równo naklejone karteczki o treści mniej więcej takiej: 'Zabrania się naklejania ogłoszeń na słupach sygnalizacji świetlnej...'Paradoks? Oczywiście. A czy można inaczej? Nie, bo ogłoszenie miało być skuteczne i musiało zostać naklejone w miejscach, w których ujrzą je ci, którzy chcą nakleić swoje ogłoszenie. Paradoks jest podwójny, ponieważ oni naklejają te ogłoszenia właśnie na słupach, bo wtedy są najbardziej skuteczne. Wie o tym także ten, kto nakleił karteczki zabraniające naklejania karteczek.
Henryk Szumielski |