Graffitti
Koncert reggaeA message to you rudie!W niedzielę, 17 października, w opolskim MOK-u zagrał francuski zespół Les Ejectes. Francuzi byli gwiazdą wieczoru, ale przed ich koncertem publiczność miała okazję posłuchać krapkowickiego zespołu Negril.
 | Był to drugi koncert w historii Negrila i - trzeba przyznać, że był udany, mimo pewnych problemów technicznych, z którymi chłopcy musieli sobie poradzić albo - tuż przed samym koncertem, albo w trakcie jego trwania. Najpierw krapkowiczanie próbowali się dogadać z Francuzami z Les Ejectes. Rozmowy były o tyle trudne, że dotyczyły sprzętu nagłaśniającego, a ten wymaga użycia specjalistycznego słownictwa. No, ale udało się pokonać barierę językową. Później - okazało się, że nagłośnienie klawiszowca jest niemożliwe... Na szczęście akustyk dokonał cudu! A już podczas grania Negril niezbyt dobrze się słyszał. Ale grał, popłynął ze swoim spokojnym reggae, rozlewając ów spokój po całej sali... Bardzo spokojne i - jak śpiewał Bob Marley - sweet reggae music ruszyło kilka dziewcząt do tańca. Muzyka Negrila to takie lekko uduchowione i bardzo nostalgiczne reggae. Jak dla mnie ciut za słodko, choć jak na drugi koncert zagrali sprawnie i ciekawie. Chłopcom przydałoby się - szczerze mówiąc - kilka naprawdę szybszych utworów w stylu rocksteady czy nawet ska. Świetnie uzupełniają muzykę Negrila rewelacyjne dęciaki. Naprawdę ten zespół może odnaleźć się na scenie reggae i to w niedługim czasie...
 | Zdecydowane przeciwieństwo tego Negrilowego spokoju zaprezentowali Les Ejectes, którzy sprawili, że cała sala po prostu szalała... I to szalała z szerokim uśmiechem na ustach, bo Francuzi najzwyczajniej zarażają uśmiechem. Sami pokazują także, jak można się bawić, bo sami cieszą się tym, co robią, sami świetnie się przy graniu bawią. Les Ejectes mają doskonały kontakt z publicznością i - to mimo tego, że mało kto zna francuski, a zespół najczęściej mówi w tym języku. Les Ejectes to zespół, który gra od wielu lat, ma na koncie kilka płyt i w Polsce jest już któryś raz z rzędu. Muzykę, którą prezentują to świetny mix ska, punk rocka, ragga, reggae, soul a nawet mogliśmy usłyszeć rytmy orientalne. Muzyka porywająca do tańca - ciężko ustać w miejscu - energiczna, wesoła, raz bardzo szybka a raz spokojna i nastrojowa. Les Ejectes są profesjonalistami i porwali cała publiczność do tańca. Zespół bisował kilka razy i bez ociągania wracał na scenę. Myślę, że muzyce bawili się równie dobrze co zgromadzona w MOK-u publika. Na koniec przetasowali nieco skład i odegrali kilka największych hitów zespołu The Clash. Sam miód dla starych wyjadaczy! Jeden z najlepszych zespołów ska z Francji jaki widziałem. Warto było tam być...
HON, PAW |