 > >
Smolarnia
Ludzkie sprawyDobry zwyczaj, nie pożyczajMieszkanka Smolarni w lutym 2003 roku pożyczyła 4 tys. zł Henrykowi O. z Krapkowic. Choć ten zobowiązał się na piśmie do spłaty pieniędzy w comiesięcznych ratach, wierzycielka do dziś nie odzyskała większości kwoty. Co więcej, dziś sama spłaca zaciągnięty na ten cel kredyt w banku. Daniela S. chciała wspomóc Henryka O., który był w trudnej sytuacji finansowej. - To daleki kuzyn mojego zmarłego męża. Kiedyś pomógł mojej córce, więc chciałam się w ten sposób odwdzięczyć - tłumaczy swoją decyzję mieszkanka Smolarni.Na cele pożyczki Daniela S. zaciągnęła kredyt w jednym z banków na kwotę 3000 zł. Od siebie dodała jeszcze 1000 zł. Henryk O. zobowiązał się na piśmie do spłaty pieniędzy w comiesięcznych ratach po 154 zł. - Spłata rozłożona była na 3 lata. Henryk O. płacił tylko przez pół roku, w sumie 5 rat. Tłumaczył się, że ma kłopoty, że żona choruje. Wiem, że w tym czasie pracował dorywczo, na czarno na budowach. Chodziłam, prosiłam, ale nic nie pomagało, pieniędzy nie chciał mi oddać. W listopadzie ubiegłego roku skierowałam więc sprawę do sądu - mówi Daniela S. Sprawa trafiła do Wydziału Grodzkiego Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich. Choć toczy się trybem uproszczonym, ciągnie się do dziś i nic nie wskazuje na jej szybkie zakończenie. - Akta sprawy przeleżały w sądzie prawie trzy miesiące do lutego 2004 roku, zanim coś zaczęto robić. Pierwszą decyzją sądu było pisemne wezwanie mnie do uzupełnienia braków formalnych i wpłacenie wpisowego na poczet kosztów sądowych w wysokości 140 zł - skarży się nasza rozmówczyni.Jak wynika z relacji Danieli S., w następnej kolejności było wezwanie do złożenia na urzędowym formularzu 'Oświadczenia o stanie rodzinnym, majątku i dochodach'. - Po czym wezwano mnie do kolejnego uzupełnienia formularzy, oddzielnie do każdej sprawy, bo osobno rozpatrywano pożyczoną sumę 3000 zł i 1000 zł. Następnie okazało się, że nie złożyłam pozwów w wymaganych 2 egzemplarzach do każdego roszczenia - kontynuuje Daniela S.Brak odpisów pozwów i nie dostarczenie ich w odpowiednim czasie skończyło się zwrotem pozwów. - Szóste z kolei wezwanie dotyczyło złożenia oświadczenia, czy składam zażalenie na zarządzenie o zwrocie pozwów czy też wnioskuję o prowadzenie sprawy pod nową sygnaturą - żali się Daniela S.Prowadzenie sprawy pod nową sygnaturą wiązało się z kolejną opłatą sądową. Żyjąca z emerytury Daniela S. występuje o zwolnienie od kosztów sądowych. - Sąd nie zwolnił mnie z opłat, więc 5 lipca 2004 r. złożyłam stosowne zażalenie na tę decyzję i upomniałam się o konkretne działanie, które dotychczas ograniczały się do wysyłania korespondencji. W odpowiedzi otrzymałam nakaz zapłaty na moją rzecz 1000 zł, ale bez klauzuli wykonalności, która jest podstawą egzekucji. Nakaz miał świadczyć o efektach działania sądu, ale z powodu braku wspomnianej klauzuli jest bezużytecznym świstkiem - uważa wierzycielka.Następne pismo z sądu ponownie wzywało Danielę S. do uiszczenia opłat sądowych. - Znowu napisałam zażalenie, bo ustalona wcześniej opłata 80 zł, narosła do 320 zł - twierdzi nasza rozmówczyni. - Napisałam odwołanie z odnośnym zażaleniem, tym bardziej, że od września moje dochody z emerytury uległy pomniejszeniu o 310 zł. Po prostu nakazem sądowym muszę spłacać zaciągnięty w banku kredyt. A mój dłużnik śmieje się ze mnie i czuje się całkowicie bezkarny. Sąd swym działaniem wyraźnie chce mnie zniechęcić od dochodzenia swoich praw. Już nie wiem, gdzie mam się zwrócić w tej sprawie, ale jak trzeba będzie, napiszę nawet do Strasburga - dodaje na koniec Daniela S. W tej sprawie skontaktowaliśmy się z prezes Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich. - Z analizy tych akt wynika jasno, że ta pani nie wykonuje zarządzeń sądu w terminie, ani nie uiszcza opłaty. Bez opłaty tej sprawie nie można nadać biegu. Każda sprawa cywilna podlega opłacie - zaznacza Ewa Filipska-Bazgier. - To jest tylko wina tej pani, że pozew jest dwukrotnie zwracany. Raz zwrócony skutecznie, na co się nie zażaliła, uzupełniła po miesiącu i posłała to, o co ją prosiliśmy. Więc sąd rozdzielił pozew na dwie sprawy. W jednej sprawie ta pani ma już nakaz prawomocny, więc może go egzekwować. To już od niej zależy, czy pójdzie do komornika czy nie. A drugiej sprawie nie można było nadać biegu, bo nie było opłaty i sąd zarządał zwrotu pozwu. Teraz jest zażalenie na zwrot pozwu. Jeśli ta pani opłaci to zażalenie, to przekażemy akta do Sądu Okręgowego w Opolu, który jest sądem II instancji - wyjaśnia prezes Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich.Tak więc sprawa ponownie wróci do Opola, bo jak przyznaje Daniela S. pierwotnie tam właśnie złożyła pozew, gdyż nie wiedziała, że Smolarnia podlega pod jurysdykcję Opola. Trudno się dziwić rozżaleniu Danieli S., która chcąc odzyskać 4 tys. zł, sama jak na razie musi poświęcać czas, brnąć w gąszczu przepisów, po wielokroć wypełniać formularze i co chyba najbardziej ją denerwuje - ponosić koszta postępowania, choć to ona czuje się poszkodowana, bo nie może odzyskać długu. Tak jednak stanowią przepisy i zgodnie z literą prawa, sąd zawsze udowodni swoje racje. Szkoda tylko, że wymiar sprawiedliwości tak często przypomina bezduszną machinę, w zetknięciu z którą jednostka skazana jest z góry na pożarcie. Błąd Danieli S. polegał na tym, że zamiast karnie stosować się do zaleceń i płacić - skądinąd zgodne z obowiązującym prawem - opłaty, próbowała podważyć decyzje sądu. Teraz zamiast dłużnika, to ona spłaca kredyt i będzie ponosić następne koszta sądowe, jeśli chce, by sprawę kiedykolwiek zakończono. - Sąd nie jest od udzielania porad prawnych - mówi prezes Ewa Filipska-Bazgier. To prawda, ale przecież wielu ludzi nie orientuje się w zawiłościach prawnych i przydałaby się im jakaś pomoc, a nie tylko pisemne instruowanie hermetycznym językiem. Zagubieni, zbywani, czują się potem jak petenci, którym nie opłaca się poświęcać uwagi. Niezrozumienie wszystkich mechanizmów funkcjonowania instytucji sądu przeradza się potem w nieufność wobec wymiaru sprawiedliwości. Łacińska sentencja mówi, że nieznajomość prawa szkodzi. Inna natomiast przypomina: zbyt formalne prawo może być krzywdą. Artur Jackowski | strzeleczki
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_4519> [04.12.2008 16:57:07]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|