Krapkowice
Sklep meblowyKawę na ławęDo redakcji Kuriera przyszła zdenerwowana i oburzona klientka jednego z krapkowickich sklepów meblowych. - Przyszłam po pewien typ ławy. Spodobała mi się i ją zamówiłam. Okazało się, że muszę zapłacić za transport 30 zł, bo sklep korzysta z usług taksówkarza. Uznałam, że nie będę płacić, skoro w innych sklepach dowóz jest gratis. Tym bardziej 30 zł, skoro mieszkam jakieś 200-300 metrów od tego sklepu - relacjonuje krapkowiczanka. W tym momencie, jak przyznaje nasza rozmówczyni, nieopatrznie zasugerowała sprzedawcy, że sklep opisywany był już w Kurierze (patrz: 'Ulotna stówa' - Kurier nr 78). - Sprzedawca zaczął krzyczeć i mieć pretensje, że mówię to głośno przy ludziach; chociaż nie wspomniałam przecież, czy pisano źle czy dobrze. Podniósł ogólny raban na cały sklep, zaczął mnie straszyć sądem, mówił że go oczerniam. Ostatecznie - zrezygnowałam z zakupu, chociaż ława mi się bardzo podoba. Teraz nie wiem, czy mam wysłać tam sąsiadkę po zakup... Bo sama już na pewno tam nie pójdę - kończy nasza rozmówczyni.
Wysłuchał AJ |