KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 81 (04.01.2005)

Sport Podsumowanie roku 2004

Oby 2005 był bardziej udany

Rok 2004 w polskim sporcie mimo kilku niewątpliwych sukcesów nie może być zaliczony do udanych. Przede wszystkim był to rok olimpijski, a nasi sportowcy zdecydowanie zawiedli na igrzyskach w Atenach.
Był to najsłabszy występ od czasów Igrzysk Olimpijskich w Melbourne w 1956 roku. Gdyby nie fantastyczny występ Otylii Jędrzejczak na pływalni, mało kto zauważyłby, że Polacy w ogóle wystartowali w Atenach. Na półmetku igrzysk trzy medale Motylii (złoty i dwa srebrne), zdobyte w jednej z dwóch najbardziej popularnych dyscyplin igrzysk (pływanie, lekkoatletyka) stanowiły aż połowę całego medalowego dorobku naszej 201-osobowej ekipy. Potem też niewiele się zmieniło. Nie zawiódł jedynie weteran Korzeniowski, który po występie w atenach zakończył karierę sportową. Złoto zdobyła też wioślarska dwójka Robert Sycz i Tomasz Kucharski, broniąc mistrzostwa z Sydney.
W dyscyplinie, która zdominowała drugą połowę igrzysk - lekkoatletyce, do grona medalistów przebiła się jedynie Anna Rogowska, zdobywając brąz w stojącym na najwyższym poziomie skoku o tyczce (rekord świata Eleny Isinbajewej). Poza tym Polacy prześcigali się w nieudanych występach. W pamięci kibiców zapiszą się najwyżej jako specjaliści od ośmieszania samych siebie. W najlepszym razie - jako pechowcy. Zaliczany do faworytów w klasie mistral żeglarz Przemysław Miarczyński narzekał na zbyt słaby wiatr. Z kolei innym naszym reprezentantom wiatr stale wiał w oczy. Judoka Robert Krawczyk zapomniał o taktyce i - prowadząc - rzucił się w ostatnich sekundach do niepotrzebnego ataku, który pozbawił go medalu (co najmniej srebrnego). Taka szarża była z kolei potrzebna do zdobycia medalu bokserowi Andrzejowi Rżanemu, lecz trener nie potrafił zawodnikowi przekazać, że od podium dzieli go tylko jeden punkt.
W efekcie Rżany unikał walki i - ku zdumieniu wszystkich - boksował na czas. Skoczkowi wzwyż Grzegorzowi Sposobowi pękł kolec w bucie, powodując kontuzję stopy. Aneta Pastuszka już w eliminacjach, tuż przed startem, wypadła z kajaka do wody. A w półfinale została zdyskwalifikowana za popłynięcie zbyt lekkim kajakiem.
W naszej ekipie zawiedli faworyci. W rzucie młotem broniąca tytułu mistrzyni olimpijskiej (z Sydney) Kamila Skolimowska ledwie weszła do finału, gdzie przepadła, paląc te rzuty, które mogły ją wynieść na podium. Jeszcze gorzej spisał się broniący tytułu mistrza olimpijskiego Szymon Ziółkowski. Nawet nie dostał się do finału rzutu młotem mężczyzn. Obojgu nie pomógł sprowadzony z zagranicy trener.
Źle zaprezentowała się - zdawałoby się murowana kandydatka do podium w polskiej ekipie - Renata Mauer. Nie zdołała wejść do finału w żadnej z dwóch konkurencji, w których startowała. Mówiła, że przeszkodził jej pech. Ta porażka była jednym z najcięższych ciosów dla całej ekipy, gdyż powszechnie uważano, że mistrzyni jest bardzo mocna psychicznie.
W sportach walki Polacy niemal się już nie liczą. Nasi judocy, podobnie jak zapaśnicy, stali się tłem dla innych. Powoli w zapomnienie idą sukcesy Waldemara Legienia i Pawła Nastuli. Ostatni medal w boksie Polacy zdobyli podczas igrzysk 12 lat temu (brąz Wojciecha Bartnika). O złotych medalach w boksie Jerzego Kuleja opowiada się - z braku współczesnych osiągnięć - niczym o wyczynach 'Orłów Górskiego' w piłce nożnej. Nie pomogło rozpaczliwe nadawanie obywatelstwa zawodnikom z zagranicy. Aleksy Kuziemski w boksie to jednak nie ta sama klasa, co Olisadebe w futbolu.
Siatkarze, po wygranej z Serbami, nie tylko przegrali z gospodarzami igrzysk, ale dosłownie poddali się Francuzom. Wyjątkiem był Sebastian Świderski, który próbował pokazać reszcie drużyny, że aby się liczyć w gronie najlepszych, trzeba grać z narażeniem zdrowia. Skutkiem były dwie kontuzje i osłabienie zespołu - gdy tylko Świderski schodził z boiska, drużyna przestawała istnieć. Inni bowiem grali na igrzyskach wedle filozofii wystarczy być.

Rok 2004 nie był także udany dla Małysza. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zajął dopiero 15 miejsce. To i tak dobre miejsce, zważywszy na to, że Małysz nie wystartował w ośmiu ostatnich konkursach. Powodem absencji był upadek na olimpijskim obiecie w Salt Lake City, na skutek którego nasz skoczek doznał wstrząśnięcia mózgu i zrezygnował ze startów do końca sezonu. Słabe występy wszystkich naszych skoczków spowodowały zmianę na stanowisku trenera naszej kadry, którą po Apoloniuszu Tajnerze objął Austriak Heinz Kuttin.

Gdyby nie dobre występy jesienią w wykonaniu reprezentacji Polski w piłce nożnej ten rok zakończyłby się ogólną katastrofą w tej dyscypliniie. Zaważyły na tym przede wszystkim fatalne występy naszych klubowych zespołów w europejskich rozgrywkach. Marząca o Lidze Mistrzów Wisła Kraków odpadła w eliminacjach z Realm Madryt, będąc tylko tłem dla grających 'na pół gwizdka' Galacticos. Potem Wisła skompromitowała się, odpadając z pucharu UEFA po porażce z Dinamo Tibilisi. Efekty tej porażki to jak na razie odwołanie z funkcji trenera Henryka Kasperczaka i wycofanie się właściciela Wisły Bogusława Cupiała z finansowania klubu. Nie lepiej wypadła przygoda z klubową piłką Legii Warszawa. Piłkarze ze stolicy nie mieli żadnych argumentów w dwumeczu przeciwko Austrii Wiedeń. Jedynym zespołem, który dostał się do rozgrywek klubowych Pucharu UEFA była Amica Wronki. Ale zerowy dorobek punktowy w czterech meczach i stosunek bramek 3-16 mówią same za siebie.Oby rok 2005 był bardziej udany w wykonani polskich sportowców!


Opr. (AJ)




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_4638> [23.11.2008 20:52:40]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.