KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 84 (25.01.2005)

Gogolin Sesja naukowa w Liceum

Różnorodność jest wartością

Romowie są obecni w Polsce od schyłku średniowiecza. Jest to naród o wyjątkowej kulturze i bogatych tradycjach. Naród, który w zasadzie nie ma swojego miejsca na ziemi. Od wieków przemierzają różne kraje zabarwiając je własnym pierwiastkiem, a jednocześnie czerpiąc wiele od innych. Karol Monteskiusz tak określił podobne zjawisko: 'Wszystkie narody tworzą jeden łańcuch i przekazują sobie nawzajem dobro i zło'.


Tymi słowami Maria Zagwojska, nauczycielka historii, wprowadziła uczniów zebranych w sali gogolińskiego gimnazjum w temat sesji popularno-naukowej przygotowanej, przez Wszechnicę Humanistyczną działającą na terenie szkoły.
Romowie Polscy, bo taki właśnie był temat sesji, zostali przdstawieni z bardzo różnych stron. Uczniowie dwóch klas humanistycznych II i III, którzy przygotowali sesję mówli o historii tego, mającego hinduskie korzenie, narodu. Każdy z uczniów miał do przygotowania jeden temat.
Przystępnie i ciekawie przedstawione zostały jego wędrówki, jego walka o utrzymanie własnej tożsamości narodowej, pomimo prób siłowej asymilacji z narodami państw, na terenie których się osiedlali. Świadectwem tego były na przykład rządowe zakazy przemieszczania się Cyganów. Dużo miejsca poświęcono Holokaustowi Romów, tematowi, który w obliczu tragedii innych narodów jest mniej dostrzegany i znany. Uczniowie przybliżyli również swoim rówieśnikom bogatą kulturę romską, pokazali nieznane obyczaje związane na przykład z pochówkiem zmarłego. Te szczególnie celebrowane przez Romów uroczystości są nie tylko złożeniem hołdu zmarłemu, ale również okazją do zaprezentowania statusu materialnego rodziny. Kultura to również obyczaje, bardzo starannie kultywowane przez Romów. Do takich należy na przykład ten, że romski mężczyzna nie zajmuje się przygotowaniem jedzenia, to wyłączna domena kobiet. Obyczaje to również charakterystyczne stroje romskie i wczesne zamążpójście kobiet.
Oprócz referatów były zdjęcia Tomasza Tomaszewskiego, pokazujące wędrówkę taborów cygańskich oraz ich różnorodność.
Głównym punktem sesji, na który - z dającą się słyszeć niecierpliwością - czekali zebrani w sali uczniowie, był występ romskiego zespołu Kała Bała, co w języku Romów znaczy - czarne włosy.
Zespół prowadzony przez Teresę Mirga przedstawił tradycyjne pieśni cygańskie pochodzące z polskiego Spisza, Słowacji, Czech i Węgier. Chociaż zespół śpiewał tylko po romsku, czuło się atmosferę wykonywanych utworów, atmosferę, którą szybko pochwyciła również młodzież. W efekcie zespół kilkakrotnie bisował, za co otrzymał od gogolińskich uczniów i zaproszonych gości oklaski na stojąco. Jedynym zgrzytem tej udanej i ciekawej sesji były problemy z nagłośnieniem, na które narzekał i zespół i uczniowie.

Co o swojej pracy nad tym tematem sądzą uczniowie go przygotowujący? Co im dała? Czy zmieniło to ich stosunek do Romów?

Justyna Szulc:
- Temat podpowiedziała nam nasza pani z historii. Spodobał się i potem już tylko poszperaliśmy, poszukaliśmy i mamy. To było bardzo ciekawe.

Weronika Mateja:
- Nie interesowałam się w ogóle tematem Romów. Postrzegałam ich - tak trochę - jako bogatych i i biednych i to w zasadzie była wiedza, jaką posiadałam. Wydaje mi się, że podchodziłam do nich z dystansem. Zainteresowałam się dopiero, kiedy musieliśmy przygotować te materiały. Bardzo dużo czytałam i szukałam. To, że nas tutaj zabawiali, że pokazali jaką muzykę preferują, pokazało mi również, w jaki sposób żyją. Myślę też, że młodzi ludzie już teraz tak bardziej pozytywnie patrzą na nich.


Katarzyna Marcyniak:
- Szczerze mówiąc przed przedstawieniem tego tematu patrzyłam na Cyganów raczej negatywnie, bo ich sytuacja była zepsuta przez Romów z Węgier i Rumunii, którzy żebrali, chodzili od człowieka do człowieka i wyciągali nachalnie pieniądze.

Damian:
- Ja też na pewno patrzyłem na nich z dystansem, ale ci, którzy tu dzisiaj wystąpili, to były miłe osoby. Niestety, nie miałem okazji z nimi porozmawiać. Ale ich muzyka pokazała mi, że naprawdę mają ciekawą kulturę i że warto ich posłuchać. Nic nam przecież nie zrobili i nie powinniśmy w stosunku do nich mieć dystansu.
Weronika:
- Myślę, że większość naszych kolegów zainteresował ten temat. Dobrze się bawili, klaskali. A reszta... No cóż... W naszej szkole są różni ludzie, maja różne zainteresowania.


Natalia:
- Moim zdaniem każdy ma już własne zdanie na ten temat. Niektórzy na pewno nie byli zainteresowani. Nie przemówiło to do nich, chociaż też powinni poznawać kultury inne, niż nasza.

Piotr Ondycz - członek zespołu romskiego Kała Bała.

Skąd pochodzicie?
Ze Srebrnej Góry, to są okolice Zakopanego. Ja osobiście pochodzę z woj. opolskiego z Głubczyc, teraz jestem z Nowego Targu.

Jak długo istnieje wasz zespół?
Został założony w roku 1992 przez naszą szefową i liderkę - Teresę Mirga, która nie tylko śpiewa, ale jest również poetką. Swoje wiersze prezentuje na różnego rodzaju - mniej lub bardziej - kameralnych imprezach. W skład zespołu wchodzą również Ewelina Gabor, Jacek Kacica i Władysław Mirga. Gramy tradycyjną muzykę cygańską na starych instrumentach. Gramy koncerty, wydajemy płyty. Tu trafiliśmy na zaproszenie szkoły.


Skąd nacisk na słowo 'tradycyjną', czy jest inna muzyka cygańska?
Nie chciałbym się wypowiadać na temat innej muzyki cygańskiej, granej komercyjnie, bo jestem za młody i nie chciałbym nikogo urazić, ale my chcemy pokazywać tą prawdziwą, tradycyjną.Śpiewaliście tylko po romsku, nic po polsku. O czym były te utwory?
Zawsze tak śpiewamy. Staramy się na koncertach tylko takie rzeczy grać. A śpiewamy różnie - i o śmierci, i o miłości, i o ślubach. Jednym słowem, o tych mniej i bardziej wesołych stronach życia.

Widziałam, że świetnie się przy tym bawiliście.

My się zawsze bawimy, taka cygańska natura.

Jesteś młodym człowiekiem, powiedz, czy twoim zdaniem istnieje problem nietolerancji wobec Romów?
Powiem tak, to jest rzeczywiście ważna sprawa, ale w zasadzie u nas problem dotyczy jedynie młodych ludzi. Na przykład w Nowym Targu czy w Zakopanem czy Srebrnej Górze ludzie są ze sobą zżyci, nie widzimy tego tzw. rasizmu czy jakiegoś sprzeciwu wobec Cyganów. Miejscowi górale są w jakiś sposób związani z Cyganami, a my z nimi. Owszem, zdarzają się - tak, jak w każdym mieście - jakieś zatargi, ale nie z tego powodu, że jesteśmy Cyganami. Ogólnie - nie ma jednak tam problemu.
A gdzie jest?
Są miasta gdzie się skarżą, ale jako młody człowiek nie uważam, żeby sytuacja była taka zła.

Skąd więc te stereotypy?
Według mnie to media próbują nakręcić to wszystko. Pokazują te momenty, których nie powinny chyba pokazywać, ale równocześnie nie pokazują tych dobrych, których jest przecież mnóstwo. Może to nawet nie jest złośliwe, bo media są od tego, ale jednostronne pokazywanie sytuacji powoduje, że nie wszyscy do końca tak naprawdę rozumieją, o co chodzi.

Czy bywanie, np. w szkołach traktujecie wyłącznie jako sposób zarobku, czy - szumnie mówiąc - gdzieś tam, macie również na względzie inne rzeczy?
Graliśmy już chyba w kilkunastu szkołach. Były nawet takie, w których młodzież po raz pierwszy widziała Romów. To jest dziwne, ale tak właśnie było na Pomorzu w małej miejscowości, do której trafiliśmy, nie było Romów. Jak widzę różne rzeczy związane z wzajemnymi stosunkami, to mam przynajmniej tą satysfakcję, że jestem między młodymi ludźmi i pokazuję im prawdziwą muzykę cygańską. Często rozmawiamy z młodzieżą, staramy się pokazać, na jakich instrumentach grali kiedyś starzy Cyganie.

Maria Zagwojska, nauczycielka historii prowadząca gogolińską Wszechnicę Humanistyczną.Co oznacza nazwa: Wszechnica Humanistyczna?

Jest to forma pracy pozalekcyjnej, przede wszystkim dla uczniów klas humanistycznych. Samą nazwę wymyśliła pani dyrektor Błaszkowicz. Miało się to odbywać na zasadzie spotkań dyskusyjnych z ciekawymi ludźmi. Chodziło o rozbudzenie zainteresowań humanistycznych. Zmieniłam nieco tą formułę i podczas tych spotkań zajmujemy się opracowaniem różnych problemów czy dużych tematów. Są to wielkie tematy, które uważam za istotne, czasami zapomniane. Opracowujemy je na różnych płaszczyznach -historycznej, kulturowej, społecznej. Problem jest więc naświetlany z różnych punktów widzenia. Najczęściej są one opracowywane również przez moich kolegów; duży udział we Wszechnicy mają nasze polonistki. Na przykład wieczór francuski dotyczył literatury francuskiej, z kolei ja naświetliłam problem na płaszczyźnie historycznej. Oprócz tego młodzież przygotowała swoje tematy.
Akurat ten koncert był dla wszystkich, ale generalnie jest on dla uczniów zainteresowanych. Ta formuła wszechnicy gubiłaby się, jest przygotowywana dla 30-40 osób.


Kto proponuje tematy?

Różnie, zależnie od tematu. Z reguły tematy do opracowania ustalane są w zespole humanistycznym z koleżankami polonistkami i kolegą historykiem. Generalnie przygotowują to dwie klasy humanistyczne. Wcześniej otrzymują zakres problemu. Teraz była to kolebka Romów. Ja przedstawiam młodzieży problem i - prawdę powiedziawszy - 'łapią to'. Inspiruję tematy przy ich pełnej akceptacji. Przy okazji jest możliwe zdobycie dodatkowych ocen. No i przede wszystkim młodzież może się zaprezentować publicznie. Mamy tutaj edukację filozoficzną i tam są też zasady wystąpień publicznych, więc młodzież potem bawi się w to. Generalnie młodzież chce dużo rzeczy zrobić poza szkołą i wydaje mi się, że warto prezentować to i nie marnować tych talentów.


Skąd pomysł tematu Romów?Temat jest peryferyjny i uważam, że takie tematy powinno się wydobywać. Akurat ten koncert był przeznaczony dla wszystkich uczniów, ale z reguły zajęcia dotyczą dużo mniejszej grupy uczniów.Uważa pani, że ta prezentacja przyczyni się do większej tolerancji innych kultur?

Nie lubię słowa tolerancja, bo to jest pewna umowa - ja się zgadzam na twoje niedociągnięcia, a ty na moje. A wcale nie musimy się zgadzać i nie wszystko musi się nam podobać, ale jakbyśmy tą mozaikę kulturową ułożyli w takie puzzle, to każdy element przystaje do siebie i się uzupełnia. My możemy byś śmieszni dla nich, oni dla nas. Oni wcale nie muszą wchodzić w naszą kulturę, a my w ich. Zresztą mam wątpliwości czy w czasach, kiedy wymagają od nas przede wszystkim wyników dobrze zdanej matury, jest czas na takie idealistyczne rzeczy.


Lidia Kulik




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_4769> [07.07.2008 02:00:07]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.