 > >
KoncertyByłem na Stonesach w Pradze!W gruncie rzeczy to nie jestem fanem Stonesów, jednak gdy zaproponowano mi wyjazd do Pragi na ich konert, od razu się zgodziłem. Pragi nigdy nie widziałem, a Rolling Stones to wiekowy i kultowy skład.Drugiej takiej okazji mogę nie mieć - pomyślałem - i od razu przbiegłem przez łąki do zjazdu na A4, gdzie miałem czekać na autobus sponsora wyprawy (dzięki Tolo!). Praga jest cudowna, pewnie większość z Was to wie. Ja odwiedziłem ją po raz pierwszy. Szok!!!. Koncert miał się odbyć w parku Latnym, obok stadionu Sparty. Scena znajdowała się tuż przy nim, miała wysokość przynajmniej ośmiu pięter - była ogromna, pełna reflektorów, linek i rozmaitych urządzeń. Na placu zbudowano także trybuny z miejscami siedzącymi, co wzmagało poczucie tłoku.Koncert, ku memu zdziwieniu otworzył były prezydent Vaclav Havel i pierwszy raz widziałem szacunek młodzieży dla polityka (ciekawe co takiego zrobił, he, he! Może panowie z SLD mi powiedzą ?). Jako suporty wystąpiły zespoły, wydaje się zupełnie przypadkowo wybrane ;). Mianowicie Brain Storm i lokalna gwiazda (wyobraźcie sobie jakby u nas panowie Krawczyk, Krajewski, Lipko i Borysewicz założyli zespół). Na pierwszy rzut oka pusta przestrzeń ponad sceną, pomiędzy wieżami po bokach wydawała się dziwnie zbędna. Jednak, gdy tylko gwiazda wieczoru pojawiła się na scenie wypełnił ją baner oraz telebim. Rozbłysnęły światła i poszło! Widok naprawdę zapierający dech w piersiach. Co do dźwięku, to koncert było słychać po drugiej stronie Wełtawy (sam sprawdzałem). Zespół mimo zaawansowanego wieku i urodzin Micka Jaggera w przeddzień koncertu, był w znakomitej formie i dał jeden z najlepszych (pod wględem show, niestety) koncertów jakie widziałem. Publiczność również dopisała, zjawiło się ok. 80 tys. ludzi. Wiele osób pochodziło z poza Czech(ja!); z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że w Polsce sprzedało się 3 tys. biletów, a na parkingu było ok. 40 autobusów z Niemiec. Zespół zagrał wiele starych numerów zamieszczonych na najnowszym albumie-składance 'Forty licks'. I tu jest, jak to się mówi pies pogrzebany, ponieważ muzyka stanęła na brzmieniu, rytmie i feelingu sprzed 30 lat. Nie ma nowoczesnych aranżacji (nie mówię prawdy - 'Satisfaction' w oryginale jest kultem), brak wersji typowo live i co najgorsze widać, że zespół balansuje na cienkiej lini odzielającej robienie muzyki od odgrzewania kotleta.....jednak rozmach mają i basta! RAJAH AL. EMZK |
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_478> [23.11.2008 21:01:37]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|