KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 84 (25.01.2005)

Strzeleczki Wójt nie zapłaci za utylizację

Wielki mały kłopot

Dwa dni po świętach Bożego Narodzenia w Krapkowickiej Komendzie Policji zjawił się mężczyzna, który przekazał policjantom szczególne znalezisko - w wyglądającej jak pojemnik po syropie buteleczce znajdowało się około pół kilograma... rtęci. Jak mówił, znalazł to na swojej posesji.


Rtęć jest zaliczana do substancji niebezpiecznych, w związku z czym określone są ścisłe procedury dotyczące tego, co ze znaleziskiem powinno się dalej robić. Wytyczne te opracowane zostały przez Opolski Urząd Wojewódzki.

Procedury procedurami, jak się jednak okazało, w niektórych przypadkach mogą być wręcz hamulcem w załatwieniu problemu, na użytek którego zostały przecież stworzone.
Policjanci przejęli feralną buteleczkę, po czym zgodnie z obowiązującymi przepisami, zawiadomili o znalezisku Komendę Straży Pożarnej w Krapkowicach. Do zadań strażaków należało bowiem jego zabezpieczenie. Więc przyjechali i zabezpieczyli. Teraz buteleczka z rtęcią powinna trafić do firmy zajmującej się utylizacją tego rodzaju niespodzianek.
Ekobau z Opola, firma która świadczy takie usługi, po zawiadomieniu, bez problemu przyjechałaby na miejsce i zabrała niebezpieczną substancję. Problem jednak w tym, że nie zrobi tego za darmo. W tym przypadku koszt transportu i utylizacji oscylowałby w granicach 50 zł. Zgodnie z procedurami, zapłacić za to powinien sprawca lub - jeżeli takowy jest nieznany - gmina, na terenie której została znaleziona rtęć.

Na dzień dzisiejszy, pomimo prowadzonego śledztwa, nie udało się ustalić sprawcy. Teoretycznie więc za utylizację powinna zapłacić gmina Strzeleczki. Jej wójt, Bronisław Kurpiela zdecydowanie się jednak temu sprzeciwił. Nie pomogły telefony i pisma ponaglające, które do Strzeleczek skierował pełnomocnik ds Współpracy z Inspekcjami i Służbami i Strażami, Zbigniew Kawa działający przy krapkowickim starostwie.
Zdaniem wójta, znającego środowisko swojej gminy, feralne znalezisko ma właścicieli i to oni powinni pokryć koszty. Jednym z nich jest mężczyzna, który dostarczył butelkę z rtęcią na policję. W ten sposób, jak wyjaśnia wójt, chciał się pozbyć niebezpiecznej substancji będącej jego własnością.
- Może chcieli sprawdzić, w jaki sposób do tego typu rzeczy podchodzi się w Polsce - mówi pewny swoich racji Kurpiela. Oficjalnie wyjaśnia więc, że nie może podjąć w tej sprawie żadnych czynności, aż do czasu zamknięcia śledztwa. To, jak się dowiedzieliśmy ma zostać zakończone do miesiąca.

O decyzji wójta starostwo powiadamia Centrum Zarządzania Kryzysowego w Opolu oraz Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.
- W chwili obecnej substancja jest zabezpieczona i uważamy, że należy dążyć do tego, żeby każdy zgodnie z procedurą realizował swoje zadania. Wyraziliśmy gotowość pokrycia części kosztów z Powiatowego Funduszu Ochrony Środowiska - informuje Zbigniew Kawa. Jak jednak jak dodaje, najpierw gmina Strzeleczki (lub nie ustalony dotąd sprawca) powinna te pieniądze wyłożyć.
Zastanawiające jest, dlaczego nikt nie wpadł na pomysł odwrócenia sytuacji. Można byłoby najpierw zapłacić koszty utylizacji, a potem z fakturą i wynikami śledztwa w ręku naciskać osoby lub instytucje - zgodnie z procedurami - odpowiedzialne za ich pokrycie. Tym bardziej, że chodziło o bardzo niewielką kwotę.
Sytuacja stała się precedensowa, a z małej buteleczki zrobiła się duża sprawa. Nadal jednak nie widać chętnego, który 'wyciągnąłby z kieszeni' 50 zł i ostatecznie ją zakończył. Policja pozbyła się buteleczki, strażacy zabezpieczyli, wójt czeka na zakończenie śledztwa, a starostwo nie chce 'wychodzić przed orkiestrę', bo nie można pozwolić na łamanie przepisów. A zabezpieczona przez strażaków buteleczka... czeka na firmę utylizacyjną. Wszyscy czują się za to dobrze, bo 'trzymają się procedur'.
Paradoksalnie - w przypadku, kiedy sprawa dotyczyłaby większego zagrożenia, na przykład rozlanej na jezdni podczas wypadku plamy oleju czy niebezpiecznej substancji, postępowanie - zgodne z procedurami - byłoby znacznie sprawniejsze. Ostatecznie sprawą zająłby się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Niestety, buteleczka rtęci, chociaż niewątpliwe niebezpieczna, okazała się jednak zbyt mała i zgubiła się w gąszczu ważnych procedur i urzędniczej bezmyślności.

Rtęć - pierwiastek używany w przemyśle, medycynie i rolnictwie. U człowieka rtęć i jej związki wywołują gwałtowne objawy zatrucia. Wchłaniana w niewielkich dawkach kumuluje się w wielu tkankach organizmu, dając mało charakterystyczne objawy, jak bóle i zawroty głowy, bezsenność, nudności trudności z koncentracją, zapalenie dziąseł, zaburzenie mowy, ospałość lub nerwowość. Toksyczna dawka powoduje gwałtowną reakcję układu pokarmowego, nudności, ból brzucha i wymioty.


Lidia Kulik




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_4787> [22.08.2008 02:37:28]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.