 > >
Krapkowice
Ścieżki roweroweDo Amsterdamu jeszcze nam dalekoPrzesiadka na rower ma w dzisiejszej Polsce wymiar kulturowy - żeby nie powiedzieć kontrkulturowy. Często nie mamy innej możliwości dojazdu do pracy jak właśnie samochodem. Ze względu na kłopoty finansowe sieć transportu publicznego w wielu miejscowościach jest w powijakach. Codziennie jesteśmy zmuszani przez reklamę do 'dowartościowania' się przez kupno i używanie samochodu. Nie istnieje inny wzorzec zachowań. Jest to jedna z przyczyn, dla których w większych miastach bardzo mało ludzi korzysta z roweru, a w mniejszych miejscowościach, gdzie rower jest wykorzystywany powszechnie, nie cieszy się dużym szacunkiem. Wyjątkiem są oczywiście modne rowery górskie - ale ich zastosowanie jest przede wszystkim rekreacyjne lub wyczynowe i to za miastem; w ten sposób nie przyczyniają się do zmniejszenia zanieczyszczeń w mieście. Dlatego tak ważne jest, aby każdy z nas poczuł się osobiście odpowiedzialny za wprowadzenie nowego stylu życia. Jest to trochę podobne do prowadzenia mody na niepalenie tytoniu. Tak, jak możemy nie palić - chociaż raz możemy spróbować pojechać do pracy na rowerze, zamiast samochodem. Niestety, przy dzisiejszym rozwoju motoryzacji w wielu punktach miast dochodzi do ostrego konfliktu między samochodem a rowerem. Dzieje się tak na dużych arteriach komunikacyjnych, a także na wielkich skrzyżowaniach, rondach czy mostach. W tych miejscach niezbędna jest fizyczna separacja ruchu rowerowego i samochodowego. Likwidacja takich 'wąskich gardeł' powinna być priorytetem w polityce rowerowej miast. Jak więc wygląda problem rowerzystów w naszej okolicy? W Kurierze nr 8 w artykule pt. 'Noga z gazu' wspomniano m.in. nie tylko o wykroczeniach ze strony zmotoryzowanych, ale też o 'grzechach' rowerzystów. Pojawił się zarzut, że nie wszyscy rowerzyści korzystają z dostępnych im ścieżek rowerowych. Jako przykład podano ul. Ks. Koziołka, na której rowerzyści są często utrudnieniem dla kierowców. Sam często korzystam z roweru i jadąc z Otmętu do Krapkowic wzdłuż ul. Ks. Koziołka, nie mam po prostu odwagi skręcić w znajdującą się po lewej stronie ścieżkę rowerową (przebiegającą obok minigolfa). W godzinach szczytu jest to zbyt ryzykowne. Po pierwsze, pomimo wystawienia ręki, kierowcy w ostatniej chwili mnie jeszcze wyprzedzają, po drugie zaś, 'sznur' samochodów z przeciwka powoduje, że stoję długi czas na środku jezdni. Czasami natomiast pokonuję tę trasę samochodem, więc rozumiem też argumenty kierowców. Rowerzyści tamują ruch szczególnie na moście. Część jednośladów pokonuje ten odcinek po jezdni, a część 'śmiga' między pieszymi po wąskim chodniku. Istniejąca na ul. Ks. Koziołka ścieżka rowerowa jest więc tylko połowicznym rozwiązaniem. Co z tego, że rowerzyści z niej korzystają, skoro i tak wkrótce muszą ponownie włączyć się do ruchu drogowego. A nie jest to łatwe zadanie, zważywszy na fakt, że trasa ta jest zwykle zatłoczona. Wielu rowerzystów wybiera więc dalszą jazdę po chodnikach, co z pewnością denerwuje pieszych. Być może jakimś rozwiązaniem byłoby wytyczenie drogi rowerowej z części chodników. Jednak chodniki w wielu miejscach są po prostu za wąskie. Na przykład te na moście nie mają nawet 2 metrów szerokości. Problemem jest też lekceważenie takich wydzielonych fragmentów chodników przez pieszych. Przykładem niech służy ul. Krakowska w Opolu, gdzie wytyczono wąski pas dla cyklistów. Piesi często wchodzą wprost pod rowerowe koła. Kolejnym problemem jest to, że ścieżki rowerowe często przecinają drogi wyjazdowe. Taka sytuacja ma miejsce m.in. wzdłuż os. XXX-lecia, gdzie kierowcy często wyjeżdżają nagle przed rowerzystów (nie pomogło nawet przycięcie żywopłotu, który ograniczał widoczność). Analogicznie jest na ścieżce rowerowej przy ul. Krapkowickiej w Gogolinie, choć tutaj kierowcy bardziej uważają na jednoślady (być może ze względu na większy ruch na tej ścieżce).Naszym lokalnym rowerzystom z pewnością pomoże odbudowywany most kolejowy. W trakcie realizacji jest budowa kładki dla pieszych, jak i rowerzystów. Wielu ludzi z górnego Otmętu z pewnością wybierze tę trasę, by dostać się do Krapkowic i vice versa. W znaczny sposób ta inwestycja może odciążyć ul. Ks. Koziołka. W Urzędzie Miasta i Gminy Krapkowice poinformowano nas, że w najbliższym czasie nie planuje się większych inwestycji w zakresie dróg rowerowych w naszym mieście. Jedynie fragment chodnika przy drodze krajowej nr 45 (okolice wieży ciśnień) będzie przeznaczony także dla rowerzystów. Jak zaznaczył Dariusz Rusin z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Inwestycji nie ma szans, by poprawić sytuację na moście drogowym. - Zarówno znajdujący się tam pas jezdni, jak i chodniki są tak wąskie, że nie da się tam wytyczyć dodatkowej przestrzeni dla rowerów. Zdaniem przedstawiciela urzędu trzeba byłoby przebudować i poszerzyć most, ale ze względu na horrendalne koszty w najbliższych, nawet 10 latach, nie wchodzi to w rachubę. W urzędzie dowiedzieliśmy się, że w naszej okolicy w najbliższym czasie planuje się jeszcze stworzenie ścieżki rowerowej ze Steblowa do Żywocic. Poza tym, jak zapewnił nas Henryk Steinhoff, nasza gmina chce włączyć się też w projekt powstawania trasy rowerowej, prowadzącej z Góry św. Anny, aż do szczytu Pradziad w Czechach. W grę wchodzą jednak głównie drogi polne i leśne. W naszej gminie dla turystyki rowerowej przeznaczyć można też wał, ciągnący się wzdłuż Odry, aż po śluzę w Rogowie Op. Trasa ta niestety wymaga poświęceń i osobiście poleciłbym ją głównie wyczynowcom. Pokonywanie jej na zwykłym składaku to zadanie dla odważnych. Koleiny i wertepy, zwłaszcza po deszczu, są bardzo uciążliwe. Przydałaby się też możliwość bezpiecznego dotarcia na rowerze do Mosznej. W miarę możliwe (bocznymi, leśnymi i polnymi drogami) jest to tylko do okolic Dobrej czy Strzeleczek. Następnie i tak rowerzyści muszą korzystać z drogi wojewódzkiej do Prudnika. No cóż, polską Holandią czy Danią jeszcze nie jesteśmy. Ale warto skorzystać choćby z doświadczeń naszych najbliższych sasiadów - Czechów. Tam drogi rowerowe są znacznie lepiej rozwinięte, a co za tym idzie znacznie więcej ludzi korzysta tam z tego alternatywnego i zdrowego środka transportu. Przekłada się to na zmniejszenie korków w miastach, a w szerokiej perspektywie służy ochronie środowiska w całym kraju.Polskie normatywy stanowią, że dwukierunkowa droga rowerowa powinna mieć 3 m szerokości. Droga jednokierunkowa musi mieć 1,8 m. Koszt budowy nowej drogi rowerowej jest podobny do kosztów budowy chodnika i znacznie niższy, niż koszt budowy drogi samochodowej, która musi być znacznie wytrzymalsza i lepiej wyprofilowana. Zachodnie źródła podają, że budowa dróg rowerowych jest bardziej efektywna przy tworzeniu nowych lokalnych miejsc pracy. Między innymi z powodu niewielkiej mechanizacji prac, w przeliczeniu na zainwestowaną złotówkę, budowa dróg rowerowych pozwala na zatrudnienie nawet dwa razy więcej pracowników, niż budowa dróg samochodowych. Artur Jackowski | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_509> [23.11.2008 21:11:00]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|