KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 11 (14.08.2003)

Wywiad Maciej Stuhr

Raz do płaczu, raz do śmiechu

Maciej Stuhr – aktor filmowy i teatralny, twórca kabaretu 'Po żarcie', syn znakomitego artysty Jerzego Stuhra. Jego teatralnym debiutem jest rola Raskolnikowa. Spektakl 'Zbrodnia i kara' na podstawie dzieła Fiodora Dostojewskiego odniósł wielki sukces. Już ponad sto razy gościł na deskach chorzowskiego Teatru Rozrywki.– Premiera odbyła się dwa lata temu – wspomina Maciej Stuhr. – Od tamtego czasu przedstawienia te wciąż się zmieniały. Także ja wtedy byłem pewnie innym aktorem niż teraz. Rola Raskolnikowa bowiem cały czas we mnie dojrzewała i jeszcze nie jest taka, jakiej bym oczekiwał. A nie jest to rola, która przychodzi łatwo. Każdego wieczoru, kiedy gramy 'Zbrodnię i karę', walczę z nią. Ale daje też satysfakcję. Granie w tak poważnym spektaklu, po różnych wygłupach, jakie sprzedaję od czasu do czasu, to duże wyzwanie.– Czy to dzięki grze w filmach możesz sobie pozwolić na pewnie nieopłacalną przyjemność grywania w teatrach?– Sytuacja w Polsce zaczyna się zmieniać. Robi się coraz mniej filmów, a jeśli już, to za bardzo małe pieniądze. Dziś nie ma mowy o zarabianiu w filmie. I paradoksalnie łatwiej zarobić w teatrze, choć i z tym różnie bywa. Mam szczęście, że nie muszę się o to martwić i robię rzeczy, które lubię robić. Nie dla pieniędzy, ale dla satysfakcji. Mogę się skupić na tym, co mam do wykonania. A cała frajda polega na tym, że raz jest to do płaczu, a raz do śmiechu.– Występujesz w kinie, teatrze, również w kabarecie. Jak dochodziłeś do każdej z tych form aktorstwa?– Tak układała się moja aktorska droga. Poniekąd planowana, ale w dużej części będąca zrządzeniem losu. Poza kabaretem, który był moim pomysłem, wszystkie role teatralne czy filmowe były wynikiem propozycji. Aktor pozostaje skazany na wizję reżysera, dostaje od niego ofertę zagrania w określonej roli. Przyznam jednak, że mam szczęście do ciekawych propozycji, zarówno w teatrze, jak i w kinie, więc mogę się realizować. Poza tym mój obecny zawód jest niewątpliwie spełnieniem dziecięcych marzeń.– Marzeń wówczas pewnie jeszcze podsyconych owacją publiczności po zagraniu na fortepianie melodii z 'My Fair Lady'.– To był mój pierwszy publiczny występ. Miałem wtedy siedem lat, a działo się to w Teatrze Słowackiego. Sam występ zakończył się sukcesem. Publiczność wywołała mnie jeszcze raz do fortepianu. A że potrafiłem grać tylko ten jeden utwór, zagrałem go jeszcze raz. Widownia miała uciechę, że dziecko zna tylko jedną melodię. Ale po dwudziestu latach chyba już mi to wybaczono.– Od tamtego czasu na scenie i na ekranie pokazywałeś się wielokrotnie. Które swoje role uważasz za najciekawsze?– Ocena tego należy do krytyków. Mogę jedynie powiedzieć, które role lubię. W teatrze jest to rola Rewizora w spektaklu o takim właśnie tytule. Gram go w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Jeśli chodzi o film, myślę, że takie role dopiero nadejdą. Sentyment mam jednak do postaci Hipolita Wielosławskiego z 'Przedwiośnia'. Czekam na ciekawe propozycje.– Na przykład? Czy masz rolę-marzenie?– Każdy aktor chciałby się zmierzyć z rolą klasyczną, na przykład Hamleta. Mnie satysfakcjonują również role współczesne. Bardzo chciałbym zagrać w takim filmie. Nie o gangsterach i nie o rysownikach komiksów, tylko o prawdziwych ludziach i prawdziwym życiu.– Czy ojciec był twoim pierwszym aktorskim idolem?– To chyba nie najlepsze określenie. Ojciec na pewno był człowiekiem, który mnie aktorstwem zaraził. Biegałem za nim do teatru, oglądałem wszystkie jego filmy, przesiąkałem tym. I przyznam, że nawet, gdybym bardzo chciał, trudno mi uciec od aktorstwa. Do dziś bardzo lubię patrzeć na to, co on robi. Patrzeć zresztą krytycznie, bo nawzajem wypowiadamy uwagi co do swoich poczynań. W ten sposób wspieramy się.– Jakie są twoje najbliższe plany?– Wiążą się właśnie z ojcem i filmem w jego reżyserii 'Pogoda na jutro'. Tak się złożyło, że gram tam jego syna. Mój bohater jest asystentem polityka prowadzącego kampanię wyborczą. Jak to w świecie polityki bywa, zdarzają się tam rzeczy mało zaszczytne. Ja jestem postacią od brudnej roboty, przez co rola ma szansę być ciekawa. Film na ekrany prawdopodobnie wejdzie jesienią.
(MW)




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_542> [22.11.2008 16:35:16]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.