KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 99 (10.05.2005)

Dla Kuriera Maciej Sonik - Radny Powiatu Krapkowickiego

Prawo przede wszystkim

Na nasze pytania o skargę na starostę odpowiada radny Maciej Sonik - przewodniczący Komisji ds. skarg kierowanych do Rady Powiatu


Radny Czernek zarzuca komisji, że nie rozpatrując skargi na starostę, 'ukręciła jej łeb' i nie dała staroście się obronić przed zarzutami.Ujmuje mnie troska byłego starosty o obecnego starostę, chociaż śmiem twierdzić, że jest odrobinę nieszczera. Komisja zachowała się zgodnie z przepisami, które wyrażnie nie pozwalały jej i radzie powiatu na rozpatrywanie anonimu. Zarzuty o 'ukręcanie łba' to zwykła demagogia. Skarga była jednak podpisana imieniem i nazwiskiem - dlaczego uznaliście ją za anonim?Ponieważ osoba, która ją napisała, nie podała swojego adresu, a przepisy wyraźnie mówią, że skarżący się musi podać imię i nazwisko i swój adres. W przypadku braku adresu komisja nie może poinformować skarżącego się o przebiegu postępowania, a do tego jest zobligowana. Członkowie komisji mieli też poważne wątpliwości, czy podane personalia są prawdziwe. Nie jesteśmy jednak od tego, by sprawdzać takie dane. Biuro wojewody w piśmie także informowało, że to jest anonim, więc to nie tylko zdanie radnych. Ale w tym piśmie wojewoda prosi o 'przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego i powiadomienie o jego wynikach'. Dlatego więc tego nie zrobiliście, a zamiast tego próbujecie pouczać wojewodę, jak twierdzi radny Czernek?Rada powiatu nie może prowadzić - a już szczególnie w trybie rozpatrywania skargi - postępowań wyjaśniających, bo takie przeprowadzają tylko organy ścigania. Nie ma więc podstaw prawnych, żeby spełnić prośbę wojewody. Rada Powiatu jest organem samorządu i nie podlega rządowi, którego przedstawicielem jest wojewoda. Wojewoda natomiast sprawuje nad nami nadzór i powinien wkraczać wtedy, kiedy uważa, że jakikolwiek organ powiatu łamie prawo - jednak tego nie zrobił. Komisja w uzasadnieniu zawarła stwierdzenie o braku podstaw prawnych do działania, o które prosi wojewoda. Myślę, że nie jest to pouczanie. Mam nadzieję, że radny Czernek, gdy był wójtem i starostą, też kierował się przepisami i zakresem kompetencji, a nie prośbami urzędników wyższego szczebla.
Ale jednak część radnych liczyła, że sprawa zostanie dokładnie zbadana...Od początku podejrzewałem, że paru radnych liczy na spektakularną lokalną 'komisję śledczą' z przesłuchaniami i krzyżowym ogniem pytań. Rozumiem, że ci radni mogą czuć pewien niedosyt. Dlatego też poinformowałem radnych, że tego typu zarzutami może zająć się komisja rewizyjna. Na moją prośbę każdemu radnemu dano możliwość zapoznania się z treścią donosu. Jeżeli radni mają więc nadal wątpliwości to mogą złożyć wniosek o przeprowadzenie kontroli. Starosta pewnie się cieszy z takiego obrotu sprawy?Trudno mi się wypowiadać za starostę, ale nie jestem tego taki pewien. Wszyscy by woleli, a na pewno starosta, aby sprawę wyjaśnić do końca i nie pozostawiać nikomu pola do spekulacji. Z drugiej jednak strony osobiście uważam, że przepytywanie starosty na sesji było by bardziej spektaklem przypominającym ostatnie wydarzenia z sejmu, gdzie niektórzy posłowie wolą atakować przeciwników za pomocą nieparlamentarnych wyrażeń, niż dyskutować o poważnych sprawach. Nie przejmujmy wzorców z Warszawy.Dlatego więc nie złożył Pan jako przewodniczący komisji wniosku o przekazanie sprawy do komisji rewizyjnej?Złożyłbym taki wniosek jako pierwszy, gdybym uważał, że choć jeden z zarzutów zawartych w tym donosie może wskazywać na naruszanie przez starostę przepisów. I nie chodzi tu nawet o to, czy informacje z tej skargi są prawdziwe. Chodzi o to, że nawet gdyby były prawdziwe, to i tak bardzo trudno by było uznać, że starosta łamie prawo. To prawie tak, jakby pan napisał skargę, że starosta podpisuje dokumenty lewą ręką. Czy uważa pan, że rada powinna zrobić kontrolę i sprawdzać czy starosta jest leworęczny? Według mnie nie, bo to nie jest sprzeczne z przepisami.To znaczy, że nie są to poważne zarzuty?Rada pozostawiła skargę bez rozpoznania, nie chciałbym więc wypowiadać się na temat konkretnych zarzutów. Uważam, że treść anonimu bardziej wskazuje na nieczystą walkę personalną, niż na troskę o prawidłowe funkcjonowanie starostwa. Tego rodzaju gierki polityczne są dla mnie niesmaczne, niezależnie od tego, kogo one dotyczą. Najodpowiedniejszym miejscem dla anonimów jest kosz. Przypuszczam, że jeżeli ktoś nie ma dość odwagi cywilnej powiedzieć, co go boli, to znaczy że albo jest tchórzem, albo kłamie, albo nie ma żadnych dowodów na poparcie swego donosu. Są także oczywiście sytuacje, gdy ktoś boi się o swoją pracę, szczególnie, gdy ma złożyć skargę na szefa czy na 'władze'. No właśnie - i co zrobić w takiej sytuacji?Nie powiem - choć powinienen - że po prostu nie bać się. Strach przed 'odwetem' urzędników może skutecznie zniechęcić do krytyki - tym bardziej, że o takich przypadkach ciągle się słyszy także w naszych gminach, mimo, że PRL skończył się 15 lat temu. Trudno więc dziwić się tym, którzy ciągle mają obawy i wolą 'siedzieć cicho'. Ale każdemu z nas zostają przecież jeszcze radni, których wybieraliśmy, którym możemy zgłosić nieprawidłowości, często prosząc o anonimowość. Wybór, do którego radnego pójść ze sprawą, też nie jest łatwy - jeżeli ktoś nie ma znajomego radnego lub od lat 'swojego', który go nigdy nie zawiódł, to niech raczej popyta znajomych i rodzinę - tak, żeby trafił do kogoś, kto zawsze wygłasza swoje poglądy, a nie do takiego, którego poglądy zawsze 'zgadzają się' z poglądami burmistrza czy starosty. Ludzie znają radnych i takie rzeczy wiedzą.Czy to znaczy, że gdyby ktoś z podobnymi zarzutami przyszedł do radnego Sonika i poprosiłby o ich sprawdzenie albo o pomoc to Pan by się podjął takiej sprawy?Oczywiście! Przecież to właśnie jest praca radnego, a nawet dwa z głównych obowiązków wobec społeczności lokalnej: reprezentowanie potrzeb i trosk obywateli oraz kontrola poczynań władz. Zawsze jestem do dyspozycji. Nawet teraz zajmuję się sprawą pana ze Zdzieszowic, która wcześniej ciągnęła się już od 8 lat, a zaczęła się od błędnej decyzji byłego starosty. Same akta sprawy, jakie otrzymałem, liczą ponad 200 stron. A to nie pierwsza taka sprawa. Zawsze przecież ma także was - niezależną prasę. Pan by nie podjął się takiej sprawy?Podjąłbym, robimy to prawie co tydzień...No właśnie. Więc zgodzi się pan redaktor z tym, że anonim był najgorszą możliwą drogą. Chyba, że nie chodziło o zbadanie zarzutów, a o ten 'polityczny smrodek', który zaczął się robić. Tak nie powinno się uprawiać polityki, bo to obrzydliwe. Dziękuję za rozmowę.


rozmawiał Artur Jackowski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_5498> [07.07.2008 02:48:25]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.