KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 99 (10.05.2005)

Zdzieszowice Majowy Festyn Koksowników

Zdzieszowickie święto

- Przepraszam! Przepraszam! Ja tu z dzieckiem idę! - krzyczał pan niosący w ręku kufel świeżo nalanego piwka, przeciskający się przez tłum podczas jednego z koncertów Majowego Festynu Koksowników w Zdzieszowiach.
Dzień Hutnika obchodzi się w Zdzieszowicach specyficznie, bo przez kilka dni. Ich finał to właśnie Festyn Koksowników w parku, na którym w tym roku, przy zmiennej pogodzie, ale w świetnej (jak można było przeczytać wyżej), piknikowej atmosferze bawili się zdzieszowiczanie przez cały weekend. Obchody Dnia Hutnika rozpoczęto w środę, 4 maja spotkaniem władz Zakładów Koksowniczych z Radą Miasta. W czwartek na hali sportowej odbyło się spotkanie z jubilatami, czyli wieloletnimi pracownikami Zakładów. Piątek przeznaczono na spotkanie z emerytowanymi koksownikami. Goście zjedli wspólny obiad, otrzymali upominki, przygrywała im orkiestra. Sobota i niedziela stały pod znakiem oczekiwanego festynu.
Dwudniowy repertuar tej rekreacyjnej imprezy okazał się na tyle atrakcyjny, że pomimo niepewnej aury pogodowej, wieczorem Park Zabaw i Wypoczynku wypełniał się ludźmi.W sobotę można było spróbować swych sił na ścianie wspinaczkowej, wypróbować się w konkursie sprawnościowym, wysłuchać koncertu Zakładowej Orkiestry Dętej. Później wystąpił Grzegorz Stasiak ze swą kapelą Bar, znany z telewizji TVN, jako instruktor początkujących kierowców. Największą publiką nacieszyć się mogła gwiazda wieczoru - reaktywowany niedawno zespół Papa Dance. Ostatnie zdzieszowickie festyny nie cieszyły się aż tak wielkim zainteresowaniem, jak występ Papa Dance. Przy starych, znanych dyskotekowych utworach bawił się cały amfiteatr, a zwłaszcza bardzo licznie zgromadzone pod samą sceną dzieci. Bisy trwały około pół godziny. Potem można się było jeszcze rozerwać podczas plenerowej zabawy, która trwała do późnych godzin nocnych.
Na zabawie zdecydowali się jednak zostać ci, którym zbyt wiele snu nie potrzeba. Zdzieszowiczanie, którzy lubią sobie pospać, wrócili do domów wcześniej. I dobrze wiedzieli, co robią, ponieważ w niedzielny poranek przez ulice Zdzieszowic, budząc wszystkich śpiochów przemaszerowała Zakładowa Orkiestra Dęta, która tego dnia grała głośniej niż zwykle. Przed południem w zdzieszowickim kościele odprawiono mszę w intencji wszystkich koksowników. Niestety, niedzielny festyn stał pod dużym znakiem zapytania, głównie ze względu na zimną i deszczową pogodę. Przeszkodziło to w rozegraniu zaplanowanych zawodów sportowych. Jednak po południu pogoda się poprawiła i jeszcze skromnie, ale powoli park zaczął tętnić życiem. Z upływem czasu stopniowo parkingi się przepełniały - był to znak, że nadchodzi czas na największa gwiazdę Festynu - Kombii. Przyszły po prostu tłumy fanów. Zarówno tych dojrzałych, którzy z zespołem śpiewali stare hity, jak i tych całkiem młodych, którzy nucili refreny nowych, znanych z list przebojów piosenek.
Grzegorz Skawiński dał bardzo efektowny koncert, nieco krótszy ze względu na opóźnienie grupy. I - jak zapewniał wokalista na początku występu - 'mimo zimna, w Zdzieszowicach było gorąco.' Ludzie tańczyli stojąc na ławkach, nie wypłoszył ich nawet padający pod koniec deszcz. Imprezę zakończył pokaz sztucznych ogni.


BB




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_5540> [09.07.2008 07:48:30]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.