Steblów
Przejazd kolejowyPo co ten 'stop'?Przed przejazdem kolejowym między Steblowem a Dobrą stoi znak 'stop'. Wiekszości kierowców, zwłaszcza 'tutejszych' wydaje się on bezsensowny, więc nie zatrzymują się przed nieczynnymi - od długiego już czasu - torami.
 | - Przecież tam już od dawna pociągi nie jeżdżą, a szyny są rozkradzione. Po co ten 'stop' dalej tam stoi i wprowadza przyjezdnych w błąd? Mówię 'przyjezdnych', bo osoby, które mieszkają tu, w okolicy dobrze wiedzą, że wcale nie trzeba się zatrzymywać i nawet nie zwolnią, kiedy przejeżdżają przez przejazd. Tylko czekać, aż ktoś nie wyhamuje przed kierowcą, który przepisów - w tym miejscu bezsensownych - przestrzega i kraksa gotowa - mówił mieszkaniec Dobrej. W zeszłym tygodniu jeden ze dwóch znaków leżał w rowie. W ciągu kilku minut przed nieużywanymi torami zatrzymało się 'aż' dwóch kierowców (na około trzydziestu przejeżdżających). Co z problemem mogą zrobić nasze lokalne władze? Okazuje się, że niewiele: - Ten przejazd to granica między dwoma gminami - Krapkowice i Strzeleczki. Wkrótce zrobię zdjęcia miejsc, w których szyn nie ma i zwrócę się do Zarządu Dróg Wojewódzkich (bo ta droga jest wojewódzka) z oficjalnym pismem w tej sprawie. Przy okazji zapytam, ile do tej pory wyniosły koszty ciągłego naprawiania i stawiania na nowo zniszczonych znaków. Władzom powiatowym wystarczyło raz powiedzieć, że po tych torach już żaden pociąg nie pojedzie i wszystkie znaki 'stop' z dróg powiatowych zniknęły. Ale Zarząd Dróg Wojewódzkich nie reaguje na nasze interwencje - tłumaczy wójt gminy Strzeleczki - Bronisław Kurpiela. W zeszłą środę drogowcy na nowo postawili znak nakazujący zatrzymanie się przed przejazdem. Ma być trudniej podatny na działania wandali. Zadzwoniliśmy do Zarządu Dróg Wojewódzkich, gdzie powiedziano nam, że po konsultacji z kolejarzami, którzy twierdzą, że ta linia może znowu będzie czynna, nie mają prawa - na własną odpowiedzialność - zdjąć tych znaków. Honorata Podżorska |