Piłka nożna
Klasa BBlisko, coraz bliżejCoraz bliżej upragnionej A-klasy jest jedenastka LZS-u Obrowiec. W swoim dwudziestym występie ekipa z Obrowca pokonała Koksownika Zdzieszowice 1:0. 'Złotą' bramkę na wagę trzech punktów zdobył w 20 minucie Roman Osiewacz. Zawodnicy Obrowca zaprezentowali się zdecydowanie korzystniej od swoich rywali, choć samo spotkanie nie było porywającym widowiskiem.
Wielki wpływ na przebieg meczu miał ponad trzydziestostopniowy upał w jakim rozgrywano zawody. Zawodnicy obu ekip poruszali się wolno i ospale, często oblewali wodą rozgrzane twarze z ustawionych przy linii bocznej wiader. Mimo, iż mecz się dopiero rozpoczął pierwszy kwadrans nie dostarczył spodziewanych emocji. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a żadna z drużyn nie oddała ani jednego strzału na bramkę przeciwnika. Dopiero w 16 minucie na uderzenie zza linii pola karnego zdecydował się zawodnik gospodarzy - Marcin Pierowski, ale bramkarz Koksownika nie dał się zaskoczyć. Od tego momentu spotkanie się ożywiło, a już chwilę potem w pierwszej akcji ofensywnej pokazali się goście. Rozpędzony Łukasz Zieleń zwodem poradził sobie z ostatnim obrońcą miejscowych, ale gdy składał się do oddania strzału w porę został zablokowany. Piłka trafiła jeszcze pod nogi Damiana Jabłońskiego, który stał zaledwie kilka metrów przed bramką Obrowca. Napastnika przyjezdnych wślizgiem powstrzymał jednak Krystian Hamulski. Kolejną okazję pod bramką golkipera z Obrowca goście mieli w 19 minucie, kiedy to mający dużo swobody Roland Szyler postanowił sprawdzić Rogacewicza uderzeniem zza pola karnego. Zrobił to jednak na tyle mało precyzyjnie, że bramkarz gospodarzy jedynie odprowadził futbolówkę wzrokiem na aut. Inicjatywę powoli przejmowali przyjezdni, którzy w tym okresie gry częściej byli przy piłce. Gospodarze skarcili jednak rywali w 20 minucie tuż po wykonaniu stałego fragmentu gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wybita przez obrońcę Koksownika piłka trafiła do czyhającego w narożniku 'szesnastki' Romana Osiewacza. Napastnik Obrowca przyjął piłkę, a następnie strzelił po ziemi w 'długi róg' bramki gości. Uderzenie co prawda nie było mocne, ale zasłonięty Bogusław Kuś spóźnił się z reakcją i futbolówka wpadła do siatki tuż przy prawym słupku bramki. Zdzieszowiczanie mogli wyrównać straty już sto dwadzieścia sekund po stracie gola. Dośrodkowanej z kornera piłki najszybciej dopadł Adrian Suchocki, który ładnym wolejem omal nie pokonał bramkarza gospodarzy. Za chwilę gorąco był po drugiej stronie boiska, gdzie Patryk Smykała i Adrian Śmieszek 'rozklepali' obronę gości. Ten pierwszy znalazł się w stuprocentowej sytuacji, ale posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką. Smykała mógł również zmienić wynik tuż przed gwizdkiem arbitra na przerwę. Lewą stroną „szarpnął” Śmieszek, który wrzucił piłkę w pole bramkowe gości. Fabian Bogusławski skiksował, a stojący tuż za nim Smykała przepuścił piłkę nie przewidując błędu rywala. Po zmianie stron spodziewano się lepszego widowiska, mimo tego, że obie ekipy były piekielnie zmęczone. Miejscowi kibice liczyli się z tym, że przyjezdni zaatakują, aby doprowadzić przynajmniej do wyrównania. Tymczasem to Obrowiec w drugiej części dyktował warunki. Zawodnicy Koksownika kompletnie opadli z sił, całkowicie oddając pole gry gospodarzom. W 56 minucie najlepszy w ekipie Obrowca Patryk Smykała przeprowadził rajd lewą stroną boiska. Gracz miejscowego zespołu minął trzech przeciwników, ale pogubił się tuż przed najważniejszym elementem akcji - oddaniem strzału na bramkę. Obrowiec operował piłką, a przeciwnicy biegali w upale licząc zapewne na tę jedną kontrę, która dała by im wyrównanie. Niestety, siła rażenia Koksownika była w tym dniu praktycznie żadna, bowiem w drugiej połowie nie oddali oni ani jednego strzału na bramkę gospodarzy. Stojący między słupkami Łukasz Rogacewicz 'rozgrzewał' się wyjściami do dośrodkowań, najczęściej nieudanych, i to było całe zagrożenie pod jego bramką w drugich 45 minutach. Na więcej gościom nie pozwalali jego koledzy z obrony na czele z Krystianem Hamulskim i Piotrem Adamkiem. Trener przyjezdnych dokonał czterech zmian, ale nie wniosły one nic pozytywnego do obrazu gry jego zespołu. Tymczasem uważnie grający w defensywie gospodarze, kilkoma akcjami poważnie zaniepokoili Bogusława Kusia. W 70 minucie szansę na jego pokonanie miał Smykała, ale jego strzał z ostrego kąta golkiper gości obronił na raty. Do końca wynik już nie uległ zmianie i trzy punkty zasłużenie pozostały w Obrowcu. Do końca rozgrywek pozostały jeszcze trzy kolejki, ale nadal nie wiadomo kto zajmie pierwszą lokatę premiowaną awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. Oprócz Obrowca w wyścigu o awans wciąż liczą się jeszcze LZS Dąbrówka i MKS II Gogolin. Wszystkie drużyny mają do rozegrania po dwa mecze, gdyż Obrowiec i Gogolin jeszcze będą pauzować, natomiast Dąbrówka rozegrała już awansem spotkanie z Nowym Dworem. Za dwa tygodnie 12 czerwca, rozegrane zostaną mecze, które wszystko wyjaśnią: LZS Obrowiec – LZS Dąbrówka i MKS II Gogolin – Koksownik Zdzieszowice. LZS Obrowiec – Koksownik Zdzieszowice 1:0 (1:0) 1:0 Osiewacz-20. Obrowiec: Rogacewicz – Adamek, Hamulski, Ozimowski, Goraj (46.Janecko), Pierowski, Kwiotek, Smandzik, Smykała, Śmieszek (46.Mutke), Osiewacz. Koksownik: Kuś – Szubiński, B.Jakubiak, Bogusławski, R.Wróbel, Ratuszniak, Szyler (75. P.Jakubiak), Suchocki (58. D.Wróbel), Zieleń (65. Filusch), Jabłoński, Hańcza (58. Panasiński). Sędziował: P. Gołdyn (WS Krapkowice). /raul/ |