KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 103 (07.06.2005)

Temat Kuriera 50 metrów drogi podzieliło gogolińskich samorządowców

Kto nie lubi Zimmermanna?

Część radnych Gogolina pokłóciła się z burmistrzem Wojtalą. Wszystko za sprawą niewielkiego odcinka drogi gminnej, która prowadzi do Zakładu Piekarniczo-Cukierniczego 'Zimmermann'.
Lutz Zimmermann o utwardzenie drogi dojazdowej do zakładu stara się od 2003 roku. Zakład znajduje się na tyłach ulicy Powstańców Śląskich. Jedna z dróg dojazdowych przebiega przez pobliskie osiedle, druga - o remont której stara się Zimmermann - omija bloki. Sprawa stała się pilna po ubiegłorocznych protestach kilkudziesięciu mieszkańców dzielnicy Kocina, którzy domagali się zamknięcia drogi osiedlowej dla samochodów dostawczych dojeżdżających do zakładu Zimmermanna. Lokatorzy domów przy ul. Powstańców Śląskich twierdzą, że samochody przejeżdżające przez ich podwórko nie tylko hałasują, ale i powodują drgania, które przyczyniają sie do pękania ścian w ich mieszkaniach. Alternatywą dla spornej drogi ma być właśnie objazd, o którego remont stara się Zimmerann. - Mieliśmy poważny problem z dojazdem do zakładu. Mieszkańcy z okolicznego osiedla mieli do nas pretensje, że jeździmy między blokami. Nie mieliśmy innej możliwości dojazdu tutaj, a więc zasypaliśmy ukop za zakładem i na własny koszt zrobiliśmy część drogi. Część drogi zrobiłem na mojej działce, ale te 50 metrów jest już gminne. I tak na własny koszt usypuję ten gminny odcinek kamieniem i gruzem, bo po deszczu tędy nie dało się przejechać. Chciałbym, żeby gmina po prostu utwardziła ten niewielki odcinek - mówi Lutz Zimmermann.Zimmermann kilkakrotnie monitował w tej sprawie u burmistrza i radnych. W ubiegłym tygodniu małżeństwo Zimmermann dostało oficjalną odpowiedź od Wojtali. Z pisma wynika jednoznacznie, że to radni nie zaakceptowali remontu dojazdu.'Podczas ustalania ostatecznej wersji budżetu Radni Rady Miejskiej nie przyjęli jednak tego zadania do wykonania w bieżącym roku. Nie uważam tej sprawy za rozstrzygniętą i ponownie będę starał się przekonać Radę Miejską do celowości i konieczności wykonania remontu dojazdu do Państwa zakładu' - napisał Wojtala.Ten fragment bardzo oburzył część radnych, którzy na ostatniej sesji miejskiej domagali się wyjaśnień i sprostowań.
- Dzisiaj szedłem do urzędu i spotkał mnie pan Zimmermann, który miał pretensje do mnie i radnych z dzielnicy, z której on pochodzi - rozpoczął dyskusję przewodniczący rady miejskiej, Stanisław Kurzeja.
- Jako radny z tamtego rejonu oraz członek komisji finansów i planowania, jestem głęboko oburzony treścią pisma, które burmistrz Gogolina wystosował do państwa Zimmermann jako odpowiedź na ich prośbę o współudział gminy w wybudowaniu drogi dojazdowej do ich firmy. O ile mnie pamięć nie myli, to radni z tamtego okręgu wnioskowali w 2004 roku o wybudowanie takiej drogi. Jeszcze w tym roku wnioskowali o rozwiązanie problemu przedmiotowego dojazdu - zaznaczył radny Gerard Konieczko.
Cała rada była na miejscu podczas ubiegłorocznej sesji objazdowej i zaakceptowała to zadanie już jesienią - dodał Konieczko.
- To dlaczego, jak głosowaliśmy nad budżetem, pan nie wstał i nie powiedział, że nie ma tego zadania? - pytał Wojtala.
- Ojcem budżetu jest zarówno burmistrz, jak i radni. Ale z pisma można rzeczywiście wywnioskować, że rada zabrała drogę Zimmermannowi - dołączył do dysputy radny Robert Jasionek.
Lutz Zimmermann nie chce wnikać w to, kto 'zabrał mu drogę'.
- Mam czarno na białym na piśmie, które dostałam od burmistrza, że rada to zadanie odrzuciła. Ale nie wiem, kto tu mówi prawdę. Nie byłem na sesji. Chcę tylko, żeby gmina wyłożyła pieniądze na ten niewielki kawałek drogi. Działam tu już od siedmiu lat. Mój zakład zatrudnia blisko 60 osób. Mamy pięć swoich placówek w okolicy. Najbardziej mnie nęka, że zawsze nowym inwestorom proponuje się jakieś udogodnienia, że będą mieli umorzone podatki na przykład, ale nie dba się o tych inwestorów, którzy już są na terenie gminy - zauważa przedsiębiorca.
Wydaje się, że pretensje gogolińskiego inwestora są nieco przesadzone, tym bardziej, że na sesji zarówno radni, jak i burmistrz byli zgodni tylko w jednym - zadanie należy rozpatrzyć podczas konstruowania budżetu gminy na rok 2006 lub jeszcze w bieżącym roku, jednak pod warunkiem wystąpienia nadwyżki budżetowej.
Artur Jackowski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_5717> [14.10.2008 08:11:04]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.