Krapkowice
Korki uliczneDrugi most jest niezbędny- Ostatnio byłam świadkiem strasznego - moim zdaniem - obrazu. Przez zakorkowany most próbowały przejechać z Otmętu do Krapkowic dwa wozy strażackie i karetka pogotowia. Pewnie jechały do jakiegoś wypadku - mówiła nasza Czytelniczka.
- Siedziałam w moim samochodzie, uwięziona w korku. Nie mogłam ani cofnąć, ani zjechać na chodnik. W takiej sytuacji byli praktycznie wszyscy. Niektórym kierowcom - posiadaczom większych samochodów - udało się wjechać na chodnik, jednak dla mnie, posiadaczki 'maluszka' był to manewr nie do wykonania! Krawężniki na moście są zbyt wysokie... Stojąc bezradnie i patrząc, jak służby ratownicze przeciskają się przez korek ciągnący się przez pół miasta, zastanawiałam się, co czują poszkodowani w wypadku, oczekujący na pomoc... To jest tragedia! Samochodów jest coraz więcej, a o drugim moście tylko się mówi, a nie widać, żeby coś w tym kierunku się działo. Może więc opisana przeze mnie sytuacja da do myślenia naszym władzom? - zastanawiała się kobieta.
Okazuje się, że władze Krapkowic cały czas myślą i działają w kierunku przystosowania mostu kolejowego do ruchu samochodowego: - Ciągle próbujemy załatwić tą kwestię z koleją, ponieważ drugi most, to własność jednej ze spółek kolejowych. Teraz w PKP jest taki bałagan, że nawet do końca nie wiadomo, do której spółki nasz most należy. Żeby zacząć działać, musimy być właścicielami nie tylko mostu, ale i nasypów i dróg dojazdowych do niego, to na pewno potrwa. Na razie nie widać końca sprawy własności samego mostu - tłumaczy wiceburmistrz, Romuald Haraf. HON |