Piłka nożna
Klasa BObrowiec w A klasie!W Obrowcu spotkały się dwie najlepsze jedenastki krapkowickiej klasy B. Stawką tego pojedynku był prymat w ligowej tabeli. Obrowiec pewnie pokonał Dąbrówkę Górną 3:0 i dzięki porażce MKS-u II Gogolin z Koksownikiem Zdzieszowice awansował do klasy A na jedną kolejkę przed zakończeniem rozgrywek.
Mecz na szczycie zgromadził sporą liczbę widzów jak na tę klasę rozgrywek. Na trybunach zasiadło bowiem około 200 widzów oczekujących dobrego piłkarskiego widowiska. Przed meczem zawodnicy obydwu jedenastek zapowiadali, że interesuje ich tylko zwycięstwo. W lepszej sytuacji byli gospodarze, których zadowalał remis, choć nikt z podopiecznych trenera Roberta Latosika nie kalkulował podziału punktów. Od pierwszego gwizdka arbitra lepiej prezentowali się gracze z Obrowca, którzy częściej byli przy piłce, grali szybciej i dokładniej. Rywale ograniczali się do przeszkadzania i szukania szansy w kontratakach, ale niewiele z tego wychodziło. Najgroźniejszy w szeregach Dąbrówki - Szaja, skrupulatnie był pilnowany przez Ozimowskiego i trzeba przyznać, że obrońca Obrowca skutecznie wyłączył napastnika gości z gry. Przyjezdni najlepszy okres gry zanotowali między 15 a 25 minutą, kiedy to dwukrotnie mieli szansę na pokonanie Rogacewicza. Najpierw nie pilnowany w polu karnym miejscowych znalazł się Marek Duda. Zawodnik Dąbrówki stojąc kilka metrów od bramki gospodarzy źle przyjął piłkę i ta ku rozpaczy kibiców gości opuściła boisko. Najlepszą okazję w całym spotkaniu przyjezdni mieli w 23 minucie. Wówczas to „atomowym” uderzeniem zza szesnastki popisał się Fornol, a fantastyczną interwencją i refleksem zaimponował Rogacewicz, który wyciągnął piłkę „spod poprzeczki” ekspediując ją na rzut rożny. Od tego momentu praktycznie na boisku panowali już tylko gospodarze, którzy stworzyli kilka dogodnych okazji do zdobycia prowadzenia, lecz marnowali jedną za drugą. W 28 minucie wydawało się, że futbolówka ugrzęźnie w końcu w siatce gości. Osiewacz wykorzystując dokładne podanie Kwiotka posłał piłkę obok wybiegającego bramkarza, ale na drodze do bramki stanął jeszcze obrońca gości zapobiegając utracie gola. W końcówce pierwszej odsłony na listę strzelców w drużynie z Obrowca mogli się wpisać Mutke i Smykała. Ten pierwszy minimalnie chybił z 18 metrów, a drugi z kilku metrów trafił w poprzeczkę. Goście tylko raz zagrozili bramce Rogacewicza ze stałego fragmentu gry. Z linii bocznej pola karnego przymierzył Jankowski, ale piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. Do przerwy był więc bezbramkowy remis i sprawa awansu nie została jeszcze rozstrzygnięta. Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie jeszcze bardziej na korzyść zespołu z Obrowca. Już po 5 minutach od wznowienia miejscowi stanęli przed szansą objęcia prowadzenia. Szarżującego w polu karnym Smandzika złapał za koszulkę Kosztubajda i arbiter bez wahania wskazał na 11 metr. Rzut karny wykonywał Smykała, ale pomylił się nie trafiając w bramkę. Zaledwie 5 minut po feralnej jedenastce Smykały prawą stroną przedarł się wprowadzony po przerwie Mulich i strzałem po ziemi zatrudnił Sylwestra. Golkiper gości odbił piłkę tuż przed siebie, a czyhający Smandzik z bliska wepchnął ją do bramki. Prowadzenie dodało pewności miejscowym, którzy coraz swobodniej operowali piłką stwarzając coraz większe zagrożenie pod bramką Sylwestra. W 65 minucie akcję Smykały i Mulicha wykończył Osiewacz, ale futbolówka po jego uderzeniu wylądowała na spojeniu słupka z poprzeczką. Nie upłynęło sto dwadzieścia sekund, a miejscowi prowadzili już 2-0. W roli głównej znów zaprezentował się Smandzik, który ambitnie pognał za piłką do końcowej linii boiska, zacentrował wzdłuż linii bramkowej lobując bramkarza, a nadbiegający Janecko przyłożył jedynie głowę, by chwilę potem utonąć w ramionach kolegów. Losy spotkania rozstrzygnięte zostały w 80 minucie. W obrębie własnej szesnastki Matysek faulował Wilkusa i gospodarze po raz drugi wyegzekwowali jedenastkę. Tym razem do piłki podszedł Kwiotek i pewnie podwyższył wynik na 3-0 ustalając wynik meczu. W drugiej połowie goście praktycznie nie zagrozili poważniej bramce Rogacewicza. Jedynym sposobem na pokonanie bramkarza gospodarzy były rzuty wolne wykonywane zza linii pola karnego. Strzałami ze stałych fragmentów gry szczęścia próbowali Lisy, Jankowski i Marcinek, ale za każdym razem brakowało precyzji. Tuż po ostatnim gwizdku drużyna gospodarzy odtańczyła taniec radości świętując sukces w postaci awansu. W meczu pieczętującym awans na wyróżnienie zasłużyli w szczególności grający od pierwszych minut: Smandzik, Kwiotek, Adamek i Ozimowski. Świetnie wprowadzili się też zmiennicy. Za „trenerskiego nosa” należy pochwalić trenera LZS-u Obrowiec - Roberta Latosika. Opiekun miejscowych po przerwie wprowadził na boisko czterech graczy, a trzech spośród nich miało udział przy zdobytych golach. Janecko trafił do siatki, a Mulich i Wilkus zaliczyli asysty.
 | LZS Obrowiec - LZS Dąbrówka Górna 3 :0 (0:0) 1:0 Smandzik-55., 2:0 Janecko-67., 3:0 Kwiotek-80 (karny).
Obrowiec: Rogacewicz - Adamek, Mutke, Ozimowski, Goraj, Smykała (75. Wilkus), Pierowski (55. Janecko), Kwiotek, Smandzik, Osiewacz (82.Popek), Śmieszek (46. Mulich).
Trener: Robert Latosik.
Dąbrówka: Sylwester - Matysek, Lisy (89. Droździoł), R. Duda, Kosztubajda, Fornol, Jankowski, M. Duda, Nowak (46. Ogrodnik), Marcinek, Szaja.
Trener: Mariusz Suchecki.
Sędziował: Rafał Bogudzki (Krapkowice).
/raul/ |