KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 107 (05.07.2005)

Dla Kuriera Waldemar Krych i Tomasz Mainka - ratownicy z otmęckiego basenu

Nie tylko pilnują miłośników kąpieli

O urokach, ale i niebezpieczeństwach pracy na basenie rozmawiamy z Waldemarem Krychem i Tomaszem Mainką, ratownikami pracującymi na kąpielisku w Otmęcie.



Co trzeba zrobić, żeby zostać ratownikiem? Jak długo Panowie mają uprawnienia ratownicze?

T. M.: Ja już 11 lat jestem ratownikiem. Zacząłem kurs ratownika, gdy miałem 16 lat. Najpierw trzeba było zrobić kurs, później zdać egzamin i dopiero później zostaje się pełnoprawnym, młodszym ratownikiem.

Rozumiem, że później podwyższa się swoje 'kwalifikacje' zdając kolejne egzaminy na coraz wyższe stopnie?

Tak. Ale nie wystarczy tylko pójść i zdawać egzaminy. Trzeba także przechodzić kolejne szkolenia, które wcale nie są tanie, nie mówiąc już o tym, że pochłaniają wiele czasu. Najpierw jest się ratownikiem młodszym, później - wodnym, starszym, instruktorem WOPR i - na końcu - wykładowcą.

Za każdy kolejny zdobyty stopień się płaci. Ile wynoszą takie opłaty?

Kiedyś to były naprawdę grosze. Teraz opłata za kursy i egzaminy, czyli - najprościej mówiąc - za zdobycie kolejnego, wyższego stopnia to suma mniej więcej taka, jak najniższa pensja krajowa. Oprócz tego trzeba też płacić roczne składki w WOPR. W tym roku na przykład, trzeba było uiścić opłatę w wysokości 70 zł.

Co w pracy ratownika jest najważniejsze?

Liczy się tu przede wszystkim uwaga i koncentracja. Wydaje się, że praca ratownika jest monotonna, ponieważ cały dzień nie robi się praktycznie nic, oprócz patrzenia na wodę. A tu trzeba zachować koncentrację od początku do końca i cały czas być przygotowanym do ewentualnej interwencji.

A czy ratowników przypadkiem nie rozpraszają panie w skąpych kostiumach?

Nie, nie, nie! Jesteśmy odporni na takie widoki. Zresztą - teraz jest tyle skąpych kostiumów, że nie robi to na nas żadnego wrażenia.

Ale ratownicy zwykle cieszą się powodzeniem u kobiet, prawda?

No cóż (śmiech)... My nie spotykamy się z przejawami nadmiernego zainteresowania naszą osobą. A to, że ratownicy są lubiani, także przez płeć piękną, może wynikać z tego, że ratownik, to osoba, która sprawuje pieczę i właśnie przez to może wzbudzać czyjeś zainteresowanie. Są także panie-ratownicy i one zapewne mają powodzenie u mężczyzn.
Ale tak naprawdę - przecież nawet pani w sklepie może czuć się adorowana.

A jak się pracuje na otmęckim basenie? Mają Panowie dużo pracy, czy raczej jest spokojnie?

Tutaj praca jest raczej spokojna. Cały obiekt nie jest duży, basen także ma niewielkie rozmiary.

T.M.: Ja pracowałem głównie na basenach - jeszcze jak był basen w Krapkowicach i później - w Gogolinie. Muszę powiedzieć, że na takich kąpieliskach jest spokojnie i nie pracuje się ciężko. W końcu basen to nie jezioro. Tutaj ma się wszystko pod kontrolą, wszystko widać jak na dłoni, teren czy dno basenu mamy dokładnie zbadane. Mi nigdy nie zdarzyła się żadna przykra sytuacja, chociaż interweniować kilka razy musiałem.

W.K.: Ja już bardzo długo jestem ratownikiem. Z tym, że przede wszystkim pracowałem na koloniach czy obozach, gdzie opiekowałem się konkretną grupą ludzi. Tam - moim zdaniem - praca była łatwiejsza. Tutaj, na takie miejskie kąpielisko codziennie przychodzą nowe osoby, zmieniają się twarze i ilość ludzi.

Basen, rozumiem, cieszy się dużym zainteresowaniem?

Jeśli jest pogoda, przychodzą tłumy; człowiek obok człowieka, jeden wielki gwar. Nawet jak nie ma pogody przychodzą ci najwytrwalsi - mocarze. Tacy nigdy nie rezygnują z kąpieli. Prawdziwi miłośnicy pływania. Oprócz tego na stadionie, czyli w bliskiej okolicy basenu, można skorzystać z boisk i pograć w piłkę. A do tego upału czy słońca wcale nie potrzeba.

Z basenu korzystają przede wszystkim dzieci i młodzież. Jak sprawują się młodzi krapkowiczanie w wodzie?

Trzeba przyznać, że radzą sobie całkiem nieźle! Chociaż czasem przeceniają swoje możliwości i wybierają się na głęboką wodę... Zawsze, kiedy widzimy, że dziecko może sobie w wodzie nie poradzić, wysyłamy je do małego basenu, albo pilnujemy, aby kąpały się w płytkiej wodzie. Poza tym, dzieciaki lubią się w wodzie bawić. Pozwalamy im na zabawy, granie w piłkę czy ganianego, ale tylko dopóki nie naruszają bezpieczeństwa swojego lub innych kąpiących się.

A co jeszcze, oprócz sprawowania pieczy nad kąpiącymi się, muszą robić ratownicy na basenie w Otmęcie?

My musimy wszystko do kąpieli przygotować; sprawdzić basen, w razie potrzeby - wyczyścić go, sprawdzić poziom chloru, czasem dochlorować. Na otwartych kąpieliskach, na przykład - typu jezioro, nie ma tyle pracy. Wystarczy tylko sprawdzić stan bezpieczeństwa, sprawdzić dno, czy stan plaży, gdzie mają przebywać podopieczni...

Basen jest czynny od 11.00 do 18.00, a o której Panowie muszą zacząć pracę?

Musimy przychodzić godzinę wcześniej, żeby wszystko przygotować i zwykle wychodzimy jakiś czas po zamknięciu, bo trzeba tu uporządkować, złożyć swoje stanowisko pracy.

Panowie razem będą pilnować kąpiących się przez całe lato?

Jesteśmy tu we dwóch i dwóch ratowników będzie tu pracowało przez całe lato, z tym, że będą pewne zmiany personalne.

W.K.: Ja tu jestem, że tak powiem, chwilowo, natomiast mój kolega - Tomasz będzie tu pracował przez całe dwa miesiące z innymi, zmieniającymi się ratownikami.
Dziękuję za rozmowę i życzę spokojnej pracy!


Honorata Podżorska




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_5918> [22.08.2008 05:27:13]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.