Finał sprawy
Sąd po jej stronieWrobiona w pierogi - epilogW 82 numerze Kuriera (z dn. 11.01.2005) ukazał się artykuł pt. 'Wrobiona w pierogi?' Jego bohaterką była pani B., pracownica krapkowickiej firmy garmażeryjnej.
Przypomnijmy, że pani B. ponad dwa lata pracowała u - jak się ostatecznie okazało - nieuczciwych szefów. O ich nieuczciwości dobitnie przekonała się 10 grudnia 2004. - Przyszłam do pracy, szef kazał mi wyjść i więcej się nie pokazywać... Nikt nie podał mi żadnych powodów takiej decyzji - opowiadała w styczniu pani B. Mało tego - kiedy została zwolniona, okazało się, że pracowała 'na czarno'. Po podpisaniu umowy na czas nieokreślony - zarówno kopia, jak i oryginał pozostały w rękach pracodawców. Szefowie zaciekle, aczkolwiek mało przekonująco bronili się przed oddaniem pracownicy jej egzemplarza. I choć pani B. takie postępowanie pracodawców wydawało się przez długi czas podejrzane, jej czujność została uśpiona w momencie, w którym od szefa otrzymała zaświadczenie potwierdzające fakt, że jest zatrudniona i podające wysokość jej zarobków. To zaświadczenie przyjął bank i na jego podstawie udzielił pani B. pożyczki.
Po tym, jak szef - w mało cywilizowany i bezprawny sposób - pozbawił panią B. zatrudnienia, poprosiła ona - wówczas już byłych - pracodawców o świadectwo pracy. Usłyszała, że świadectwa nie dostanie, bo pracowała 'na czarno'. Na odczepne pani B. zaproponowano zadośćuczynienie, będące równowartością zasiłku dla bezrobotnych pobieranego przez okres 6 miesięcy. Jak wynikało z wyliczeń, było to 2.700 zł. Pani B. nie zgodziła się. Postanowiła walczyć o swoje prawa. O konflikcie dowiedział się inspektor Państwowej Inspekcji Pracy, ZUS oraz Sanepid. Sprawa nabrała urzędowego toku. Ostatecznie pani B. poszła do sądu i... sprawę wygrała! 30 czerwca br. Wydział Pracy Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich ustalił, że pani B. przez dwa lata była zatrudniona w firmie produkującej wyroby garmażeryjne. Mało tego - od firmy należy się jej odszkodowanie za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę, a także - wypłacenie ekwiwalentu za urlop. Na razie wyrok nie jest prawomocny, ale historia pani B. dowodzi, że warto walczyć o swoje, a w walce z nieuczciwymi pracodawcami wykorzystywani pracownicy - mimo wszystko - mają szanse. Honorata Podżorska |