 > >
Stare Olesno
Festiwal muzyczny zgromadził kilka tysięcy ludziNie zabijaj  |
 (6.67 MB) (5.38 MB) (0.85 MB) (1.93 MB) |
| | Około 5 tysięcy ludzi pojawiło się w sobotę 16 lipca w Starym Oleśnie na festiwalu 'Nie zabijaj'. Koncert odbył się już po raz czwarty. Z roku na rok impreza przyciąga coraz większe rzesze publiczności - i to nie tylko miłośników muzyki reggae, która przeważa na tym festiwalu. W tym roku na trzech scenach zagrało ponad 30 zespołów, m. in.: Farben Lehre, Vavamuffin, Bakshish. Po południu na głównej scenie zaprezentował się też krapkowicko-zdzieszowicki Negril. - Imprezę oceniam bardzo pozytywnie, mimo zamieszania jakie się pojawiło wokół osoby organizatora - Tomka Słodkiego. Jesteśmy młodym zespołem i sam fakt, że mogliśmy się zaprezentować szerszej publiczności, która przyjechała z całego kraju, to już jest duży plus dla nas. Mam nadzieję, że ten festiwal 'urodzi' nam wiele koncertów - mówi Adrian Zimerman, perkusista zespołu Negril.
 | Głównym organizatorem festiwalu jest młody, bo dopiero 21-letni Tomasz Słodki. Pierwszą edycję festiwalu zorganizował wraz z grupą przyjaciół w lutym 2002 roku. Koncert dedykowany był ofiarom zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 roku. Kolejne dwie edycje zorganizowano przeciwko zabijaniu i maltretowaniu zwierząt. Ostatni festiwal zadedykowano też ofiarom zamachów w Londynie. Ogólnie festiwal promuje wegetarianizm, pacyfizm i postawę ekologiczną. W tym roku część z zysków festiwalowych przekazanych miało zostać Klubowi Gaja na ratowanie koni jadących na rzeź. Bilety były w cenie 20 (przedsprzedaż) i 25 zł. Do każdego biletu dołączona była płyta, na której zaprezentowane zostały utwory zespołów grających na festiwalu (jest m. in. utwór zespołu Negril). Niektórzy uczestnicy festiwalu zarzucali organizatorom, że nie do końca jasne jest, na co przeznaczone zostają zyski z biletów. Organizator na oficjalnej internetowej stronie festiwalu podkreśla jednak, że koncert nie jest charytatywny.
 | Mimo finansowych wątpliwości, bezsprzeczny jest jednak fakt, że Tomasz Słodki z garstką znajomych w ciągu trzech lat z imprezy niszowej stworzył jeden z największych festiwali alternatywnych. Festiwal 'Nie zabijaj' to przede wszystkim muzyka. W tym roku każda ze scen zgromadziła rzesze fanów. Pod główną sceną, gdzie dominowała muzyka reggae, przez kilkanaście godzin bujano się w rytm pozytywnych wibracji. Przy scenie soundsystemowej zgromadzili się miłośnicy stylów ragga, dancehall, jungle i drum `n `bass. Najostrzejsza zabawa miała miejsce pod sceną alternatywną, na której zaprezentowały się m. in. zespoły grające punk. Pod sceną zaroiło się od irokezów, kolorowych włosów i agrafek w uszach. Szalony taniec pogo wywołał tumany kurzu, który przez cały czas unosił się wokół sceny.
 | - Ale odjazd! Mam od kurzu zatkany nos i pełne usta piachu. Chyba niechcący uderzyłam jakiegoś kolesia w nos i leciała mu krew, bo trzymał chusteczkę. Dobrze, że mam glany, to przynajmniej nic nie czuję, jak mnie ktoś depcze. Ale widziałam jakiegoś szaleńca, który w tym tłumie tańczył na bosaka - mówiła tuż po występie zespołu Plebania, Aleksandra z Krapkowic.Tegoroczny festiwal zorganizowany został na terenie uroczo położonego ośrodka wypoczynkowego 'Anpol' w Starym Oleśnie. W centralnym punkcie ośrodka przy wyspie 'zacumowany' jest stary odrzutowiec, który dodaje niesłychanego klimatu temu miejscu. Wielu uczestników żałowało, że po szaleństwach muzycznych nie mogli się schłodzić w miejscowym akwenie wodnym. Każda próba kąpieli kończyła się natychmiastową interwencją ochrony. Zresztą do ochrony publiczność miała największe pretensje. - Przy wejściu zabrano nam nawet wodę mineralną. Zanim nas wpuszczono stałyśmy w kolejce przez ponad pół godziny. Mimo, że kupiłyśmy bilety już wcześniej w przedsprzedaży, musiałyśmy stać w kolejce jak ci, którzy ich jeszcze nie mieli - narzekały dwie młode dziewczyny.
 | - Ale ogólnie impreza jest super. Szkoda, że jest tylko jeden dzień, bo z chęcią zostałybyśmy tutaj dłużej - dodały. Na ochronę i kłopoty przy wejściu narzekało wielu. Trudno jednak się dziwić szczególnym środkom ostrożności, skoro festiwal odbywał się na terenie zamkniętego ośrodka. Obawiano się aktów wandalizmu czy bójek między uczestnikami. Obawy te okazały się jednak bardzo przesadzone.- Tak spokojnej imprezy i pozytywnej publiczności jeszcze nie widziałam. Być może wpływ na to ma fakt, że impreza jest biletowana i na teren ośrodka wchodzą tylko ci, którzy lubią taką muzykę i tego rodzaju imprezy. Nie ma tu ludzi przypadkowych - mówiła Ania z Kluczborka. Niektórzy radykalni wegetarianie dziwili się, że na imprezie można kupić mięsne potrawy. - Właściwie, gdyby nie stoisko Hare Krishna, nie wiedziałbym, że to impreza propagująca wegetarianizm. Prędzej można tu kupić hamburgera niż jakieś 'wege-żarcie'. No ale tak to jest, jak impreza przybiera charakter masowy. Mam nadzieję, że w następnych edycjach nie zapomni się, co jest główną ideą festiwalu - narzekał jeden z widzów. Oprócz występów profesjonalnych muzyków swoistą scenę stworzono na plaży, gdzie zgromadziło się kilkudziesięciu bębniarzy. Niektórzy po raz pierwszy spróbowali sił na tym instrumencie.- Spodobało mi się. Nie umiem grać na żadnym instrumencie, a tutaj już po chwili nawet coś mi zaczęło wychodzić. Chyba sobie kupię taki bęben - mówił 16-letni Michał z Częstochowy. Wieczorem magiczne widowisko stworzono na wyspie wokół samolotu. Pasjonaci tzw. fire show zaprezentowali prawdziwy teatr ognia, kreśląc na nieboskłonie żywiołowe ogniste figury. Mimo dwukrotnej ulewy i zmęczenia większość uczestników bawiła się do białego rana. Jest już niemal pewne, że za rok impreza będzie jeszcze większa - festiwal ma być największym imprezą reggae w kraju. Pewne jest również to, że kolejna edycja nie odbędzie się już na terenie ośrodka 'Anpol', który mógłby nie pomieścić takiej ilości ludzi. Jak jednak zapowiadają organizatorzy festiwal na pewno odbędzie się niedaleko Olesna. Za rok z pewnością także zjawi się na niej wielu mieszkańców powiatu krapkowickiego, których nie zabrakło i tym razem. Artur Jackowski | WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII...krapkowice gogolin strzeleczki zdzieszowice walce
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_6048> [22.11.2008 17:36:32]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|