KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 111 (02.08.2005)

Powiat Sezon turystyczny

Pamiątki tylko dla wybranych

Nie da się ukryć, że powiat krapkowicki nie należy do szczególnie atrakcyjnych pod względem turystycznym. Co prawda mamy piękne pałace w Mosznej, Rogowie czy Kamieniu Śląskim... Ale to właściwie wszystko. Mimo tego, nasze strony odwiedza naprawdę wielu, także zagranicznych gości.

Tak się składa, że czasem któryś z tych gości zamarzy o tym, by zabrać ze sobą jakąś pamiątkę. Nie ma z tym problemu, jeśli zauroczy go wspomniana już Moszna czy Kamień. Ale jeśli będzie chciał coś, co przypomni mu pobyt - bodajże - w Krapkowicach? Zdobycie takiej pamiątki może okazać się wręcz niemożliwe! Pani Anna, mieszkanka Krapkowic miała ostatnio gości z Niemiec.
- Nasi znajomi są rodowitymi krapkowiczanami i bardzo chcieli kupić jakąś pamiątkę, typową dla ich rodzinnego miasta. Biegali po całych Krapkowicach i nic nie znaleźli. Chcieli kupić sobie nalepkę na samochód, flagę lub herb Krapkowic. U nas nie ma takich rzeczy. A może są, tylko my nic o tym nie wiemy? - zastanawia się nasza rozmówczyni.
Zdziwienie zagranicznych gości, którzy już kawałek świata widzieli, było naprawdę ogromne.
- Znajomi mówili, że to, że nigdzie nie można kupić pamiątek jest nie do opisania. Mówiłam im: idźcie do urzędu, ale oni nie wiedzieli, do kogo. Zresztą - mało kto wie, a turystom szczególnie niezręcznie jest chodzić i prosić o coś w urzędzie - mówi pani Anna.

Po wykonaniu kilku telefonów okazało się, że w Krapkowicach można kupić pamiątki! Ich sprzedażą zajmuje się jedna z lokalnych księgarni.
- Mamy podstawki pod szklanki i breloczki. A później to właściwie są już tylko mapki i foldery (polsko-angielski lub polsko-niemiecki) - mówi sprzedawczyni, Aleksandra Hahn.
Pamiątki produkuje miejscowa firma, która drukuje także pocztówki.
Wiadomo, że w Krapkowicach nie ma zbyt wielkiej potrzeby produkowania pamiątek na skalę masową, aczkolwiek wybór proponowany przez sklep w centrum miasta nie powala.
- Turyści przyjeżdżający do Krapkowic, w tym także i moi goście mówili, że to coś niespotykanego, przecież w jakimkolwiek miasteczku, w jakimkolwiek kraju można wybierać w pamiątkach kontynuuje pani Anna i pyta: - A od czego jest dział promocji w urzędzie?
Zadzwoniliśmy więc do Wydziału Promocji Gminy przy krapkowickim UMiG i zapytaliśmy, czy - i gdzie - można w naszym mieście zakupić pamiątki z nim związane.
- My nie jesteśmy producentem pamiątek i nie mamy możliwości sprzedaży, bo jako urząd nie prowadzimy działalności gospodarczej - usłyszeliśmy od Danuty Noskowicz, naczelnika Wydziału Promocji Gminy. - Jeśli ktoś chciałby kupić na przykład mapę, folder lub widokówkę, może to zrobić w księgarniach czy kioskach. Urząd przygotowuje jedynie gadżety mające na celu promocję gminy, jednak to nie jest sprzedawane, tylko rozdawane podczas wymian międzynarodowych czy urzędowych spotkań. Zamawiamy pamiątki tylko na własne potrzeby. Urząd nie może prowadzić działalności gospodarczej, bo łamałby prawo - tłumaczy pani naczelnik.
- Gdyby przyszli do nas goście zagraniczni czy turyści i poprosiliby np. o flagę, to - gdyby potrafili mnie przekonać, że będą ją szanować, może dostaliby ją. Ale tak swoją drogą, to bardzo się dziwię, że żadna z firm - szczególnie firm poligraficznych - nie chce produkować takich gadżetów. Przecież takie firmy mają naprawdę duże możliwości i mogą robić przeróżne pamiątki - mówi Danuta Noskowicz.

Lepiej - pod względem 'pamiątkowym' - wypada Gogolin, ale wszystkie gadżety, które można kupić w miasteczku były pomysłem szefa tamtejszej księgarni.
- Ciągle przychodzili ludzie i pytali, czy mamy coś, co byłoby związane z Gogolinem - wspomina Anna Szymanowska, pracownica sklepu. - Szef sam wykonał projekty i poprosił o ich realizację jedną z firm zajmującą się produkcją podobnych gadżetów - dodaje.
- U nas kupić można filiżanki z herbem Gogolina, kufelki z herbem lub z Karolinką, są też popielniczki, znaczki - takie z agrafką - do przypięcia, np. do ubrania i - oczywiście - są widokówki - wymienia pani Szymanowska.
Pamiątki sprzedają się świetnie. Kupują je przede wszystkim turyści i zagraniczni goście, ale zdarza się, że i mieszkańcy.

- Uważam, że nawet na stacjach benzynowych czy w księgarniach powinno być cokolwiek. Przecież jak przyjadą tu ludzie z zagranicy i nakleją sobie na samochód nalepkę z nazwą: Krapkowice, to jadąc do Niemiec, czy do jakiegokolwiek innego państwa, reklamują w pewien sposób miasto - mówi mieszkanka, która niedawno gościła znajomych zza zachodniej granicy. Nie da się ukryć, że do Krapkowic przyjeżdża mnóstwo zagranicznych gości; byłych mieszkańców, tych, którzy w Krapkowicach mieli przodków i takich, którzy po prostu odwiedzają znajomych. Także szkoły organizują przecież liczne wymiany młodzieży z całej Europy, a tylko w zeszłym tygodniu Krapkowice gościły młodzież z Wołynia i Amerykanów.
A kupno pamiątki graniczy z cudem...


Honorata Podżorska




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_6067> [22.11.2008 18:10:23]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.