KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 13 (29.08.2003)

Konfabulacje

Góra

Stała tam zawsze, z początku obojętna wobec tego, co się na niej wyprawiało. Ludzie przychodzili, trwali, odchodzili. Czasem dobrowolnie, czasem pod naciskiem idei. Bo, choć nie miała tego świadomości, była wyjątkowa.

Była górą kultyczną.

Od zarania dziejów to właśnie na niej składano hołd wszystkiemu, czego się bano, od czego oczekiwano, się spodziewano; co błagane, zaklinane czy wreszcie przekupywane - zapewnić miało lepszy byt. Ten teraźniejszy, czasem tylko przyszły.

I tak się działo, choć nie od razu, etapami. Z perspektywy Góry taniec wyglądał jednak zawsze tak samo.

Na początku była sytość Kapłanów, którzy zaspokojeni cieleśnie - zapewniali wiernym strawę duchową. Dawali nadzieję, w niej podtrzymywali, nadawali sens codzienności.

Po kapłanach przychodził czas na ich przeciwników. Najpierw palonych (potrzeba bowiem najmniej kilku ofiar, by nowa idea nabrała sił), krok dalej zrzeszonych, wreszcie - pomszczonych.

Potem tradycyjna zmiana władzy, kroju szat, preferowanych potraw, kultycznych ozdób i budowli.

Prochy wrogów użyźniały Górę, zawsze w te same cztery strony świata. Od czcicieli mamutów, przez Celtów, mnichów Iro-szkockich, aż po cały tłum reformatorów - do znudzenia ta sama historia; do znudzenia ten sam popiół.

Urozmaiceniem były budowle - te, gdy zmieniał się gospodarz, karmiły Górę coraz to nowym surowcem. Od bezwładnie usypanych kamieni, skorup lepianek, przez dolmickie kręgi, coraz bardziej finezyjne kościoły, na szczątkach wspaniałych meczetów, uginających się jedynie przed potęgą wojen, skończywszy.

A Ona trwała, jak to Góra. Z religii na religię piękniejsza, bardziej historyczna.

Świat ludzi ewoluował, a od ostatniej wojny, w której siłą rzeczy uczestniczyła, upłynęło sporo czasu. I, wstyd przyznać, zaczynało jej brakować tego szczególnego tańca. Wyglądało na to, że ludzie nagle przestali się zabijać o idee, ni stąd, ni zowąd zmądrzeli.

Wykopaliska rozpoczęto dwa dni temu. Najprawdopodobniej jakiś bogaty religioznawca powiązał wreszcie koniec z końcem i ufając, że to tu znajdzie Graala, zainwestował kupę pieniędzy. Mogło być i tak, że to jeden z uniwersytetów, w morzu mało odkrywczych prac natrafił na Nią, zapomnianą przez wieki, zdobył fundusze, zainteresował media i właśnie rozpoczynał swoje archeologiczne pięć minut.

Gdyby tak jednak było - historia zatrzymałaby się, skarby wieków rozwiezionoby po muzeach, a ją samą otoczono wysokim płotem i dopuszczano doń nielicznych, którzy, choć z nabożną czcią, grzebali by się w ziemi, pozostawiając idee samym sobie.

Los jednak był dla niej łaskawy. Miast religiologa - trafiła na Wyznawcę. Takiego z prawdziwego zdarzenia, z tym samym ogniem w oczach, jaki pamiętała u Celtów.

Wiedziała, że z jego pojawieniem się odżyje raz jeszcze ten pradawny taniec, że znów będzie na co popatrzeć.

Trzeciego dnia postawiono tablicę, a napis, w trzech językach, głosił: 'EU Vegas. Bo Europę też stać na rozrywkę'.


Piotr Chlipalski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_617> [22.11.2008 18:14:59]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.