KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 116 (06.09.2005)

Piłka nożna Klasa A

Zwyciężyli Troję

Mimo poważnych osłabień kadrowych LZS Obrowiec po raz trzeci z rzędu zainkasował trzy punkty. Tym razem do Obrowca zawitała Troja Włodzienin, a gospodarze po ciężkim meczu odprawili gości z kwitkiem aplikując im dwa gole. Arbiter główny tego meczu, aż czterokrotnie sięgał po czerwony kartonik.

W ekipie Obrowca z różnych przyczyn zabrakło kilku zawodników z podstawowego składu. O ile wliczona była absencja Damiana Kwiotka, który wciąż leczy kontuzję, o tyle nieobecność pozostałych mocno skomplikowała pole manewru trenera gospodarzy. W pojedynku z Troją z różnych przyczyn nie mogli zagrać Krystian Hamulski, Sebastian Goraj i Adrian Mutke. Przed meczem dodatkowo okazało się, iż z powodu wyjazdu jedynie pierwszą połowę będzie mógł zagrać filar obrowieckiej obrony, Piotr Adamek.
W obliczu tak poważnych braków kadrowych spodziewano się trudnej przeprawy miejscowych, a świadomy tego trener Robert Latosik sam postanowił pomóc drużynie i od pierwszych minut pojawił się na boisku. Właśnie grający trener Obrowca zainicjował pierwszą groźną sytuację w tym meczu. Po upływie kwadransa gry, przy bocznej linii pola karnego Latosik wyłuskał piłkę od obrońcy gości i zagrał ją wzdłuż bramki. Interweniujący bramkarz Troi wypuścił piłkę z rąk, ale chwilę później zrehabilitował się broniąc strzał z bliska Smandzika.
Dobry fragment gry Obrowca uwieńczony został bramką zdobytą w 18 minucie. W szesnastce gości faulowany był Janecko i arbiter podyktował rzut karny. Strzał Smykały co prawda golkiper gości obronił, ale wobec tego, iż przed wykonaniem jedenastki zbyt daleko wyszedł przed linię bramkową sędzia zarządził powtórkę. Po raz drugi Smykała nie dał szans Pełchatemu i miejscowi objęli prowadzenie 1:0.
Przyjezdni ładnie operowali piłką w środkowej strefie boiska, ale podbramkowych okazji w pierwszej połowie nie mieli zbyt wiele. Najlepszą zmarnował w 25 minucie Fajnas, który z kilkunastu metrów, uderzeniem z woleja pozwolił Rogacewiczowi jedynie na odprowadzenie piłki wzrokiem. Na szczęście, futbolówka musnęła słupek po jego zewnętrznej stronie i opuściła plac gry. Świetnie spisującego się bramkarza Obrowca nie zdołał pokonać również Papuga, który przegrał z Rogacewiczem pojedynek jeden na jednego.
Gospodarze odpowiedzieli w 33 minucie akcją Pierowskiego, który indywidualnym rajdem lewą stroną poradził sobie z Wawrowem i w stuprocentowej sytuacji strzelił wprost w bramkarza. W końcowych minutach pierwszej odsłony emocji nie brakowało, ale były one udziałem nie tylko sportowej postawy zawodników obu drużyn. Po starciu w 45 minucie z pięściami doskoczyli do siebie Wilkus i Henał i arbiter słusznie przedwcześnie odesłał ich do szatni.
W drugiej połowie, na pozycję Adamka opiekun gospodarzy wstawił Smykałę i kibice przewidywali, że Obrowiec będzie myślał przede wszystkim o dowiezieniu korzystnego rezultatu do końcowego gwizdka, licząc jedynie na kontrataki i stałe fragmenty gry. Przewidywania te sprawdziły się, bowiem Troja zdecydowanie ruszyła do odrabiania strat. Gościom brakowało jednak zimnej krwi i szczęścia pod bramką Rogacewicza. Rywale dochodzili do pozycji strzeleckich, jednak albo fatalnie je wykańczali, albo na drodze stawał bramkarz Obrowca. Tak było w 75 minucie, kiedy po silnym uderzeniu z rzutu wolnego Szewczyka, Rogacewicz kapitalnie obronił. Trzy minuty potem w wielkim zamieszaniu ponownie bramkarz miejscowych wykazał najwięcej przytomności łapiąc futbolówkę tuż przed linią bramkową.
Obrowiec zagroził Troi tylko raz, ale na tyle poważnie że kibice dziwili się jak to możliwe, że nie padła bramka. Pierowski dośrodkował z rzutu wolnego, a zamykający akcję Śmieszek strzałem głową nie trafił między słupki stojąc zaledwie 2 metry od bramki. Pięć minut przed końcowym gwizdkiem po faulu na Smandziku, drugą żółtą kartkę ujrzał Antoszczyszyn i Troja kończyła mecz w dziewiątkę. Nie przeszkodziło im to jednak w tym, by przeprowadzić akcję, która mogła rozstrzygnąć o ostatecznym wyniku. Przed wymarzoną wręcz szansą na zmianę wyniku stanął Niżborski, na szczęście dla miejscowych fatalnie spudłował z 5 metrów posyłając piłkę obok słupka.
Za nieskuteczność Obrowiec skarcił rywali w 89 minucie przeprowadzając wzorową kontrę. Prawą stroną pognał z piłką Osiewacz, który z linii końcowej boiska dokładnie zagrał wzdłuż bramki do Janecki. Ten przyłożył tylko nogę i ustalił wynik spotkania na 2:0 dla swojego zespołu. W ostatniej minucie przebywający na ławce rezerwowych Pierowski, głośno komentował decyzje arbitra i ten najpierw pokazał mu żółty, a chwilę potem czerwony kartonik.


LZS Obrowiec – Troja Włodzienin 2:0 (1:0)
1:0 Smykała(karny)-18., 2:0 Janecko-89.
LZS Obrowiec: Rogacewicz – Ozimowski, Adamek(46.Juszczyk), Szynalik, Osiewacz, Wilkus, Smykała, Janecko, Pierowski(75.Bagiński), Latosik(60.Śmieszek), Smandzik.
Trener: Robert Latosik.
Troja Włodzienin: Pełchaty – Kloc, Wawrów, Leśniowski, Antoszczyszyn, Fajnas, Jania, Szewczyk, Henał, Bawoł, Papuga(67.Niżborski).
Sędziował: Adam Bagiński (Kędzierzyn-Koźle).


/raul/




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_6330> [14.10.2008 15:40:03]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.