Temat Kuriera
Sąsiedzi krapkowickiego klubu Onyx nie mogą spać przez zbyt głośną muzykęO co ten hałas?Niedawno ucichł spór między właścicielami kafejki internetowej Camelot i mieszkańcami budynku, w którym owa kawiarenka się znajduje. Niestety, właściciele Camelotu nie mają szczęścia... Teraz skarżą się sąsiedzi klubu Onyx, również należącego do państwa Andorfer.
 | Hałasy dochodzące z Onyxu przeszkadzają przede wszystkim mieszkańcom ulicy Sądowej oraz mieszkańcom Rynku - lokatorom mieszkań nad sklepem kosmetycznym, których okna wychodzą na parking w pobliżu klubu. Mimo, że klub istnieje już kilka lat, problemy zaczęły się całkiem niedawno, w momencie zamontowania nowego sprzętu nagłośnieniowego w Onyxie. - Nie przeszkadza nam, że ktoś krzyczy pod dyskoteką, bo ileż mu starczy sił? Podrze się przez trzy czy pięć minut i gardło mu wysiądzie. Na to, że ktoś zachowuje się za głośno, nie mamy wpływu i nie w tym tkwi problem, bo takie zachowanie może mieć miejsce wszędzie. Ale jeśli spokojni ludzie, sąsiedzi klubu, leżąc w łóżku skazani są na słuchanie dudniącej muzyki do czwartej nad ranem, to trudno się dziwić, że ludzie się skarżą, kiedy dj przekręci gałkę - mówi Tomasz Świstuń, radny z tej części Krapkowic.
Sąsiedzi Onyxu postanowili więc zwrócić uwagę na hałaśliwy klub wstępując na drogę oficjalną. Skarga z niemal dwudziestoma podpisami trafiła do UMiG w Krapkowicach i do miejscowej komendy policji. - Właścicielka klubu Onyx, pani Andorfer, kontaktowała się w tej sprawie z radnym Świstuniem, ale radny był nieusatysfakcjonowany wynikiem rozmów, więc do porozumienia nie doszło, a sprawa trafiła do nas i do urzędu. Na dzień dzisiejszy wiemy, że właściciele czynią pewne kroki, by uciążliwości zmniejszyć - mówi policja.
W drzwiach Onyxu zamontowano siłownik, który automatycznie je zamyka, wstawiono również nowe okna, a w najbliższej przyszłości pomieszczenie klubu ma być dodatkowo wyciszone... - Wiem, że właściciele próbują przyciszyć odgłosy Onyxu, ale to wcale nie jest łatwe. To co, że jest siłownik, jak - w momencie, gdy szefowa wychodzi do domu, pracownicy blokują drzwi, które tak naprawdę przez pół nocy są otwarte? Zresztą tak samo jest z oknami - mówi radny Świstuń.
O wytłumaczenie tego faktu poprosiliśmy Karinę Andorfer, właścicielkę Onyxu: - Nie chcę tego komentować, proszę mnie zrozumieć... Sprawa trafiła do inspektoratu ds. środowiska, tam proszę pytać. Tam na pewno uzyska pani bezstronne informacje.
Pracownicy Inspektoratu ds. Ochrony Środowiska z urzędu w Krapkowicach zajęli się sprawą klubu po otrzymaniu skargi od mieszkańców. - Pismo skierowane zostało do inspektoratu wojewódzkiego, ale zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi, urząd gminny - wspólnie z przedstawicielami starostwa - miał obowiązek zbadać tą sprawę - mówi Irena Szablowska - inspektor ds. rolnictwa i ochrony środowiska. Specjalnie powołana komisja przeprowadziła dwie wizje lokalne. W klubie grała muzyka, nagłośnienie było włączone normalnie, działała także wentylacja, która również może być uciążliwa. Pierwsza wizja miała miejsce w dzień: - W dzień nie słychać było nic, nawet przy otwartych drzwiach, ale wiadomo - odgłosy dnia mogą zagłuszyć ewentualne hałasy z klubu i postanowiliśmy zbadać hałas w nocy - tłumaczy Irena Szablowska. W nocy także hałas okazał się znikomy. Po przeprowadzonej kontroli pracownicy urzędu poinformowali obie strony o możliwości przeprowadzenia pomiarów natężenia hałasu przy użyciu specjalistycznej aparatury: - Ostatecznie nie robiliśmy pomiarów natężenia hałasu przy użyciu specjalnych urządzeń, bo okazało się, że to czynności zupełnie zbyteczne. Strony same zrezygnowały z pomiarów przy użyciu specjalistycznej aparatury. Poza tym - to bardzo drogie przedsięwzięcie.
Czy jednak obie strony są usatysfakcjonowane wynikiem urzędowej kontroli? Okazuje się, że nie do końca: - Wiadomo - kontrola kontrolą, a rzeczywistość rzeczywistością. Kiedy drzwi są zamknięte, jest znacznie ciszej, ale z tymi drzwiami - jak już wspominałem - wcale nie jest tak, jak powinno... - mówi Tomasz Świstuń.
Mimo wszystko radny - w imieniu mieszkańców i swoim - ma nadzieje, że w końcu do porozumienia dojdzie... - Będziemy starali się załatwić wszystko jak najbardziej pokojowo - zapewnia. Sąsiedzi Onyxu mogą też na pewno mieć nadzieję, że kiedy przyjdą już chłodne noce, klubowicze sami będą walczyli o zamknięte drzwi. Honorata Podżorska |