KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 129 (06.12.2005)

Dla Kuriera Piotr Maślanka - zdzieszowiczanin, muzyk i wokalista zespołów Paprika Korps i Duberman, prezes agencji koncertowo-wydawniczej Karrot Kommando

Rytmy reggae za kołem podbiegunowym

O muzyce reggae, zespole Paprika Korps i agencji koncertowo-wydawniczej Karrot Kommando rozmawiamy z pochodzącym ze Zdzieszowic, 24-letnim Piotrem Maślanką.
Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z reggae? Przygoda zaczęła się w legendarnym klubie Dookoła Świata w Zdzieszowicach. Tam też właśnie słuchałem i grałem pierwsze koncerty. Zresztą myślę, że ten klub odcisnął się w pamięci wielu ludzi, którzy do niego chodzili, bo niewątpliwie był wyjątkowy.Śpiewasz i grasz w zespole Paprika Korps - jednej z najbardziej znanych obecnie formacji związanej z nurtem reggae. Wasz zespół znany jest nie tylko w kraju, ale i w całej Europie. Na koncie macie koncerty w 24 (sic!) europejskich krajach. Jak od 'kuchni' wygląda załatwianie takich koncertów i tras? Musicie mieć nawiązanych sporo kontaktów?

Grupa Paprika Korps istnieje od 1995 r. Lata 1995-1998 to okres doskonalenia formy, pierwszego niewydanego do dzisiaj nagrania i wielu koncertów, głównie w okolicach Opola. Pod koniec 1998 w zespole pojawił się organista, a zarazem wokalista Piotr Maślanka, wcześniej związany ze zdzieszowicką formacją NBS. Płyta 'Przede wszystkim muzyki', która ukazała się w 2001 r. miała entuzjastycze recenzje w prasie muzycznej. Zespół zostaje okrzyknięty najlepszą polską grupą reggae od czasów Izraela. W tym roku rozpoczyna się też trwający do dzisiaj okres olbrzymiej aktywności koncertowej Paprika Korps. W marcu 2004 ukazała się nowa płyta zespołu, zatytułowana 'Telewizor'. W tytułowym utworze 'Telewizor' pojawiają się unikatowe sample z pierwszej antyamerykańskiej manifestacji w Bagdadzie, nagrane na żywo przez DubMayoraYamę. 'Swoim trzecim albumem opolska formacja udowadnia, że zdecydowanie należy do ścisłej czołówki polskiego reggae, albo nawet więcej, że niewiele ma z tym nurtem już wspólnego, ponieważ wypracowała swój konkretny styl' - czytamy w jednej z recenzji. Graliśmy już chyba w 25 krajach (śmiech), bo właśnie wróciliśmy ze Szwajcarii, w której byliśmy po raz pierwszy. Rzeczywiście każdy wyjazd napędza kolejne i tak to właśnie działa. Uparcie i konsekwentnie robimy swoje, wkładając w to właściwie całą energię. Praktycznie od ponad pięciu lat ciągle podróżujemy i jesteśmy w trasach (właśnie za cztery godziny lecę do Dublina!). Już abstrahując od wrażen koncertowych to zwiedziliśmy prawie całą Europę i dotarliśmy do przeróżnych dziwnych miejsc jak Tromso 600 km powyżej koła arktycznego w Norwegii, czy też do zachodniego wybrzeża Irlandii lub na południe Bośni i Hercegowiny. Gramy około 80 koncertów rocznie.

Kto jest odpowiedzialny za muzykę i teksty w Paprice Korps?

Pomysły muzyczne przynosi wokalista Marcin. Rozwijamy je wszyscy razem na próbach, a teksty pisze na zmianę Łukasz (git solo) i Tomek (git bass). Obecnie mieszkasz w Krakowie. W jaki sposób odbywają się próby, skoro część zespołu mieszka w Opolu?Próby miewamy stosunkowo rzadko - już nawet nie z powodu rozbicia pomiędzy trzema miastami (Wrocław, Opole, Kraków), ale również dlatego, że pomiędzy kolejnymi trasami jest po prostu za mało czasu, aby się spotkać.

Grasz na klawiszach, czy kończyłeś szkołę muzyczną czy jesteś samoukiem?

Klawisze w Paprice to taki przypadek właściwie, bo zaczynałem grając na gitarze. Po prostu w ekipie gitarzystów było aż zanadto, więc musiałem się przerzucić na klawisze, o których do dzisiaj mam podstawowe pojęcie (śmiech). Więcej w tym energii i zapału, niż rzeczywistej techniki czy umiejętności, ale w sumie to może i o to chodzi w pierwszej kolejności w przypadku grania muzyki.


Jesteś prezesem agencji koncertowo-wydawniczej Karrot Kommando. Organizujecie koncerty takim znanym polskim zespołom jak choćby Świetliki (z Marcinem Świetlickim) czy Vavamuffin, a z zagranicznych francuskiemu Manipulators czy niemieckiemu Yellow Umbrella. Skąd w ogóle pomysł na agencję? Czy to twoja inicjatywa? Czy da się z tego wyżyć?

Prezesem to duże słowo (śmiech). Okazało się, że nasza zdolność do organizowania takich wycieczek jest interesująca dla różnych kapel, a wydawanie samemu płyt świetnie wspiera granie koncertów, więc wzorem licznych europejskich małych agencji postanowiliśmy spróbować i tutaj. Póki co rzeczywiście nie narzekamy. Na początku robiłem to zupełnie sam, ale teraz stopniowo pozostali muzycy Papriki biorą udział w organizowaniu kolejnych projektów i wypraw. Malutki 'rodzinny biznes', ale póki co, żaden z nas nie musi pracować gdzie indziej, a to cieszy...

0prócz udzielania się w Paprice Korps, śpiewasz dodatkowo w formacji Duberman. Dochodzi do tego jeszcze agencja. Jak znajdujesz na to wszystko czas?

Tak, Duberman to świetny projekt, w którym tak naprawdę czuję się najgorszym muzykiem (śmiech). Sami profesjonaliści (na klawiszach gra duma Krapkowic - pan Radosław aka dr EMZK Ciurko). Z czasem jest rzeczywiście ciężko, a sam charakter pracy wymusza ciągłe bycie w trasie, co na dłuższą metę jest dosyć męczące. Ale muzyka to moja pasja, więc nie narzekam.

Dziękuję za rozmowę i życzę fantastycznych koncertów!


Rozmawiał Artur Jackowski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_6965> [22.08.2008 04:00:02]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.