 > >
Zdzieszowice
Gaz koksowniczyGazowy znak zapytaniaRaz po raz społeczeństwa stają przed widmem katastrofy paliwowej na Ziemi. Rosyjska groźba zakręcenia kurka z gazem na Zachód stawia nas w niezbyt optymistycznej perspektywie i przypomina o bogactwie, jakim są nieodnawialne źródła energii, paliwa. Nasz powiat nie różni się generalnie pod tym względem od innych w Polsce, ale widząc słup ognia nad Zakładami Koksowiczymi z wypalanego, niewykorzystanego gazu koksowniczego, mieszkańcy Zdzieszowic na pewno zadają sobie pytanie - czy naprawdę jesteśmy skazani na rosyjski gaz ziemny? Mieszkańcy Zdzieszowic - miasta, które wiele nocy rozświetlone było pochodnią spalanego niewykorzystanego gazu koksowniczego, są raczej zgodni co do opinii, że gaz ziemny, którym nas uraczono w latach 90-tych nie spełnia oczekiwań i obiecywanych parametrów. - Obiecywano, że gaz będzie lepszej jakości, wszystko będzie się szybciej gotować, a tymczasem nic takiego nie nastąpiło, a wręcz - gotuje się wszystko wolniej niż kiedyś - narzeka zapytana pani Urszula.Inni podzielają to zdanie, choć część mieszkańców jest skłonna uwierzyć, że gaz ziemny jest czystszy i spełnia wymagania i parametry europejskie. Spotkaliśmy się też z bardziej radykalnymi opiniami, jak ta - przedstawiona nam przez pana Mariana z ul. Kościuszki: - Gaz był dobry, wszyscy byli zadowoleni, korzystało z niego chyba całe województwo. Potem pojawiła się propozycja Rosjan, pojawił się pomysł zgazyfikowania wsi w gminie - dokładnie nie pamiętam, ale sporo ludzi uważało to za kampanię wyborczą pana burmistrza. Gaz miał być doprowadzony do wiosek, ale pod warunkiem, że i w mieście gaz będzie założony - wiadomo, samych wsi gazyfikować się nie opłacało. Dlatego włodarze miasta kupili ten gaz ze wschodu. Być może się mylę, ale taki mam pogląd na tą sprawę.
Burmistrz, Dieter Przewdzing skomentował ten temat: - Mieliśmy zgazyfikowane miasto, ale nie wsie w gminie. Nie była to żadna kampania. Decyzja o zmianie dostawcy gazu podyktowana była odgórnie przez centralne gazownictwo, które rekomendowało zmianę gazu wysokociśnieniowego na niskociśnieniowy. Ogólnie wiadomo było, ze gaz koksowniczy był niebezpieczny, brudny, mówiono o nim nawet 'szkodliwy dla zdrowia'. Wtedy go używano, ale raczej dlatego, że nie było innego. Kiedy pojawiła możliwość wykorzystania innego, to gmina z tego skorzystała. To fakt, że zawyżono jego parametry, ale na pewno ta zmiana wyszła wszystkim na dobre. Chciałbym, by miasto i gmina była zgazyfikowana w całości korzystnym gazem - została nam jeszcze Oleszka i Jasiona, ale prace nad tym są w toku. Odnośnie tego, co myślą niektórzy mieszkańcy, to mają prawo myśleć, co uważają. Ta sprawa zawsze była niejasno przedstawiana, często się do niej wraca, stąd też pamiętam ją jak wczoraj. Nigdy nie będzie tak, że wszyscy są zadowoleni, ale tu akurat dobrze się stało dla wszystkich, że mamy gaz ziemny.
Usłyszane argumenty skonfrontowaliśmy z ludźmi bardziej kompetentnymi, mającymi z gazem do czynienia na co dzień - pracownikami gazowni. Okazało się, że w latach 1992 - 1993 koksownia nie miała zapewnionych dostaw węgla, nie miała też umowy na dostarczanie gazu. ZK nie zapewniały jego odpowiedniej ilości i na przykład w okolicach Paczkowa w Wigilię nie było można usmażyć karpia, bo płomień gazu był za słaby. Poza tym gaz koksowniczy był zawsze zanieczyszczony. Zakłady Koksownicze zaczęły oczyszczać gaz, który właśnie dzięki nasyceniu węglopochodnymi zanieczyszczeniami miał wysoką kaloryczność. Gaz ten jest produktem ubocznym produkcji koksu, dlatego ostatecznie ograniczono jego stosowanie tylko do przemysłu. Jest wykorzystywany przede wszystkim w procesie produkcyjnym koksu (głównie ogrzewanie baterii), zasilać będzie też elektrociepłownię. Korzystają z niego też Zakłady Azotowe w Kędzierzynie. Dodatkowym czynnikiem przełączenia na gaz ziemny był fakt, że 'gaz ziemny jest mniej niebezpieczny - nie jest tak bardzo toksyczny' - jak mówi pracownik gazowni. Gaz koksowniczy zawiera tlenek węgla (czad), którego zapachu nie czuć, a zatrucie nim może doprowadzić do śmierci.
Zdzieszowice, jako jedno z ostatnich miast w Polsce, zostały odłączone od dostaw zakładowego surowca. Ostatnim odbiorcą był Wrocław. Kiedyś w ZK działała tłocznia pozwalająca wysyłać gaz na większa odległość, do dużych odbiorców. Dziś jest to praktycznie niemożliwe. Nie ma takiej technicznej możliwości. Gaz koksowniczy jest gazem wilgotnym i do jego transportu potrzeba specyficznej sieci.
Zresztą - biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację ZK, które są w rękach prywatnych koncernu Mittal, wszystko właściwie jest całkowicie uzależnione od jednostkowych decyzji. Taka perspektywa dla miasta i okolic wydaje się jeszcze mniej pewna.
- Nie byłoby problemu, gdyby płaciło się za wartość energetyczną gazu, a nie - metr sześcienny. Takie właśnie są tendencje na zachodzie, do tego się teraz dąży powoli tutaj - mówią pracownicy gazowni.
Cały temat wydaje się jasny i przejrzysty od strony ludzi pracujących w tej branży. Mieszkańcom jednak chyba na zawsze zostanie niepewność i sentyment do czasów, kiedy to wodę gotowało się w 2 minuty. Na pewno przydałaby się oficjalna i jasna ekspertyza możliwości gazu koksowniczego. Wszak nie od dziś mówi się, że gaz staje się ważniejszym paliwem niż inne. Bogumił Bardzik | zdzieszowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_7293> [06.09.2008 06:07:00]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|