 > >
Krapkowice
DożynkiMisterium chlebaPo 19-letniej przerwie gminne dożynki wróciły do miasta. Susza sprawiła, że zbiory w tym roku nie są najlepsze. Fakt ten jednak nie popsuł ogólnej atmosfery rolniczego święta.Ostatnie dożynki w Krapkowicach odbyły się na Błoniach w roku 1984 (miłośnicy Orwella zaczną pewnie doszukiwać się jakichś konotacji). Tegoroczne święto plonów odbywało się na terenie byłych działek przy ul. Ks. Koziołka. Wybór tego miejsca spodobał się wielu mieszkańców. - Wszelkie imprezy powinny się tutaj odbywać. Ta lokalizacja jest sprawiedliwa zarówno dla mieszkańców Krapkowic, jak i Otmętu. Poza tym kierowcy z innych miejscowości, przejeżdżający pobliską drogą, być może też zatrzymają się na chwilę, by skorzystać z atrakcji - mówi mieszkaniec 'górnego' Otmętu. Także burmistrz Krapkowic, Piotr Solloch, podkreślał trafność i symboliczne znaczenie tego miejsca. - Jeszcze 6 lat temu była tu 'wielka woda'. Teraz rzeka nie dzieli, lecz łączy, bo uroczystości dożynkowe zaczęły się w Krapkowicach, a ich dalsza część odbywa się w Otmęcie. Uroczystości rozpoczęły się mszą św. w krapkowickim kościele. Następnie gospodarze dożynek wraz z zaproszonymi gośćmi przyszli na Rynek, z którego z akompaniamentem orkiestry dętej Zakładów Papierniczych, udali się w kierunku ul. Ks. Koziołka. Za nimi ruszyła kawalkada kolorowych wozów z przebierańcami, płodami rolnymi i koronami żniwnymi. Dużym zainteresowaniem cieszył się wóz strażacki z Żywocic z 1911 r. Praktycznie każdy przejeżdżający przez miasto pojazd zaopatrzony był w rubaszne hasła o konotacjach polityczno-społecznych: 'Najlepsze posł(ow)anie z dziewczyną na sianie', 'Lubię... jak koń owies', 'W domu dzisiaj wielkie święto, bo listonosz przyszedł z rentą', 'Żeby nie głodować, trzeba kłusować'. Rolnicy porównywali się nawet do Białych Murzynów Europy. Od godz. 16 nastąpiła część artystyczna dożynek. Publiczność rozgrzały występy zespołów 'Gronicki' i 'Zorba'. - Dożynki są udane. Nie rozumiem tylko, dlaczego nasi notable mają osobny namiot. Przecież takie imprezy to najlepsza okazja, by integrować się z mieszkańcami - zauważył Adam K. z Otmętu. W przerwach między występami odbywały się liczne konkursy, m.in. na najpiękniejszą żniwną koronę. - Poświęciłyśmy trzy dni pracy na zrobienie naszej korony. Wygrana nie jest ważna, lecz mamy nadzieję, że nasze dzieło wszystkim się podoba - mówiły autorki. Gwiazdą wieczoru była Ewelina Flinta. Występ przypadł do gustu zwłaszcza młodszej publiczności. Część widowni narzekała na nagłośnienie. - Trzeba podejść pod scenę, by zrozumieć, co śpiewa wokalistka. Pod namiotem słychać tylko dudnienie - narzekała Ania. Przez cały czas trwania obchodów do dyspozycji gości było wesołe miasteczko i stoiska z ciepłym jedzeniem i napojami. Amatorzy piwa skarżyli się jednak na zbyt małą ilość dystrybutorów, przez co musieli zbyt długo czekać na kolejny kubek złocistego płynu. AJ |
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_818> [06.09.2008 21:37:39]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|