 > >
FelietonWyjazd niespełniony?To podróż na kraniec Polski - bo tu już dalej nic polskiego nie ma. Czy pójdzie się w lewo, w prawo czy przed siebie - zawsze dojdzie się do Czech. To jeden z tych południowych cypli, z których jedynym wyjściem, by dojść do Polski, jest - zawrócić.
To mieścina na krańcu Polski rozłupana na dwie części o wzgórze natrętnie ostre - jak orzech, nóż w masło lub jajko o patelnię - tak owo wzniesienie przecina na dwie części tę wioskę, spoglądając w każdej chwili na jej lewą część i prawą, na zachodnią i wschodnią. A może północną i południową? Nie. Zachodnią i wschodnią. Bo wzgórze porośnięte rzęsami brzózek dobija prostopadle do granicy. A granica zaczyna się na grani. A właściwie zanika już wcześniej, pozwalając na wtargnięcie i dominację czeską. Bo tu już nie ma zasięgu żadna polska sieć komórkowa (zmorą roaming - sieć Oskar), nie dopływają fale radiowe, prócz wyłapywanej z szumu audycji o Matysiakach i zapewnień ojca dyrektora, że 'trzeba siać, siać, siać...' (o telewizji nie wspomnę). Tu lej, tu dół, tu koniec świata, gdzie komary zawracają, a psy szczekają tyłkami. To podróż na kraniec Polski, który jest terenem nie skażonym, a przez to dziewiczo pięknym. Częstotliwość przejeżdżających aut na drodze głównej (ba! Na drodze jedynej!) to dwa na godzinę (wariant optymistyczny). Śmierć pod kołami samochodu wymagałaby cierpliwości i byłaby nie lada wyczynem. Większe prawdopodobieństwo, że spotka się rodzinę saren lub dzików. Lecz kłusownicy tu nie śpią - mało tego: idąc z duchem czasu wprowadzają na te tereny nowoczesne sprzęty. Cierpliwie czekają w krzakach przy strumyku na zmrok, zakładają noktowizory i wypatrują ofiary. Gdy sarna lub jeleń przyjdzie, by napić się życiodajnej wody - pada strzał. Niebo płacze. Zaciągnęło się chmurami i pada. Zachłysnęło deszczem - kicha na świat kroplami. A nastawiłem się na chodzenie po górach. Cóż więc robić w górach, gdy pada? Ale to wieczorne picie będzie. Tymczasem, drodzy Czytelnicy, zapraszam ja Was w góry, w oczekiwaniu na poprawę pogody lub otwarcie butelki. Do Opawskich niedaleko, zamkniemy usta krzyczącym o braku ruchu na świeżym powietrzu, a nowy minister edukacji narodowej będzie rad, gdyż godzina w-f `u, którą chce zabrać i przeznaczyć na wychowanie patriotyczne zostanie odrobiona. Grzegorz Podsiadło | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_8236> [04.12.2008 22:57:54]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|