 > >
Kultura
KinoWiatr ze wschodu czyli... kino azjatyckiePocząwszy od przeciętnych telewidzów, poprzez tych, którzy nie pogardzą comiesięcznym wyjściem do kina, a kończąc na kinomaniakach nie odpuszczających żadnej nowości, termin 'kino azjatyckie' kojarzy się prawdopodobnie z klasykami sprzed lat Akiry Kurosawy, “kopaninami” z Jackie Chanem w roli głównej oraz latającymi panami (i paniami) z mieczem, wykorzystującymi swoje umiejętności walki wręcz do pokazania przeciwnikowi gdzie raki zimują. I na tym praktycznie znajomość kinematografii tego rejonu się kończy. Przyczyn jest wiele i nie jest to odpowiednie miejsce na ich roztrząsanie. Dla obrony przeciętnego Kowalskiego można tylko powiedzieć, że nie ma się, niestety, czemu dziwić zaistniałej sytuacji, skoro ledwie jeden film na dziesięć w naszych kinach pochodzi spoza Stanów Zjednoczonych, a w większości przypadków nawet i ta proporcja jest zbyt mała. A zainteresować się tym kinem warto, gdyż cechuje je wysoki poziom kreatywności i pomyślunku fabularnego, niestereotypowe zdjęcia i ujęcia kamer oraz klimat filmów stawiany wyżej niż efekty specjalne i komputerowa scenografia. Każdy widz, któremu już przejadły się schematyczne hollywoodzkie zakończenia, gdzie para bohaterów całuje się na tle zachodzącego słońca z ulgą będzie mógł zasiąść do produkcji azjatyckich, które zamiast latających kul, i wszechobecnych wybuchów zaserwują widzowi inteligentny dialog, niebagatelny scenariusz, i pierwszorzędne aktorstwo. Oczywiście nie wszystko złoto co się świeci i także wśród filmów japońskich, koreańskich czy chińskich natkniemy się na takie, których zadaniem będzie zrelaksować widza bez obciążania go zbędnym natłokiem rozmyślań i dywagacji bohaterów.Ale przejdźmy do rzeczy, czyli od czego osoba chcąca się zaznajomić z tematyką tego artykułu powinna zacząć swoją przygodę z filmami “made in Asia”, co obejrzeć powinni wszyscy, a co tylko miłośnik danego gatunku? Zapewniam, że każdy znajdzie coś dla siebie. Przegląd czas zacząć. Wszyscy szukający dobrego filmu romantycznego, w dodatku z dawką humoru, powinni się zainteresować dziełami pochodzącymi z Korei Pd., gdyż to właśnie one są najbardziej cenione w tym gatunku. Za dowód może posłużyć fakt iż Amerykanie aktywnie wykupują prawa do zrobienia własnych wersji filmów z Półwyspu Koreańskiego. Ostatnio w kinach możemy oglądać “Lake House” z Keanu Reevesem i Sandrą Bullock, będący niczym innym jak remakiem (przeróbką) filmu “Il Mare” z 1999 roku. Zamiast więc oglądać zamerykanizowaną wersję polecam obejrzeć oryginał. Innymi pozycjami z tego gatunku, uchodzącymi za niedoścignione, są filmy “My Sassy Girl” (w skrócie MSG) i “Classic”, oba w reżyserii Jae-young Kwak `a. Prawa do zrobienia amerykańskiej wersji MSG już dawno zostały nabyte, a nową wersję ma wyreżyserować autorka “Bend it like Beckham”. No dobrze, a co można polecić tym co nie przepadają za żadnymi historiami miłosnymi, a czas przed telewizorem czy komputerem chcieliby spędzić oglądając wartką akcję z niebagatelną fabułą? Nic prostszego. Wystarczy zwrócić się np. w stronę Hong Kongu, słynącego już przed laty ze znanej serii “Police Story”, a który obecnie w dalszym ciągu produkuje świetne filmy o tematyce policyjnej w roli głównej. Godnymi polecenia są przede wszystkim “Infernal Affairs” (w Polsce dostępny na dvd), “Running Out Of Time”, “Bullet In The Head” czy “Hard-boiled”. Te dwa ostatnie to szczytowe osiągnięcia Johna Woo, reżysera którego być może niektórzy znają z produkcji nakręconych przez niego już w Stanach, tj “Face-off”(“Bez Twarzy”), czy “Windtalkers” (“Szyfry Wojny”). Dla lubiących strzelaniny, wspomniane wcześniej filmy powinny być pozycjami obowiązkowymi. Ok, a co jeśli ktoś lubi science-fiction, fantastykę lub z kolei coś lekko historycznego? Znajdzie coś dla siebie? Odpowiedź brzmi – tak! Wystarczy sięgnąć po filmy japońskie lub chińskie. Z tych pierwszych, fanów spotkań z obcymi może zaciekawić “The Returner” z tamtejszą gwiazdą Takeshi `m Kaneshiro. Klimaty komiksowe zapewnią zaś filmy Ryuhei Kitamury, czy to dziejąca się w średniowiecznej Japonii “Azumi” czy tryskający krwią zombie “Versus”. Są to filmy dla miłośników gatunku nie mogących się doczekać nowych produkcji zza oceanu.Dla nielubiących ani szybkich pościgów, ani kaskaderskich wyczynów, a stawiających filmy kontemplacyjne, z długimi ujęciami i unikalnymi zdjęciami ponad wszystko gorąco polecam całą twórczość Wong Kar-Wai `a, reżysera tworzącego w jedyny, charakterystyczny dla siebie sposób. Aktorstwo w jego filmach stoi zawsze na najwyższym poziomie, a klimat jest czymś co przyciąga do wielokrotnego oglądania jego dzieł. O czym traktują jego filmy? Głównie o miłości, samotności i uczuciu, ale sposób przedstawienia całości jest zupełnie odmienny niż w większości filmów jakie dane jest nam oglądać na co dzień. Trudno to opisać słowami, po prostu to trzeba obejrzeć. Godnymi polecenia są szczególnie “Fallen Angels” i “Chungking Express”. Wielbiciele filmów wojennych z czystym sercem zaś mogą sięgnąć po wydany również w naszym kraju “Tae Guk Gi : Brotherhood Of War”, epicką opowieść o losie dwóch braci rozdzielonych wojną koreańską 1950-1953. Film jest wykonany naprawdę perfekcyjnie, i wszyscy miłośnicy “Szeregowca Ryana” będą się czuli usatysfakcjonowani.O azjatyckich horrorach słyszała chyba większość czytelników. W końcu serie “Ringu” i “Ju-on” zawitały także i do nas. Nie obcy jest również “Dark Water”. Niestety, a może raczej stety bo w końcu te filmy trafiły na nasz rynek, jest to “zasługa” pozbawionych pomysłów na własne filmy Amerykanów robiących ostatnimi czasy remaki czego się tylko da. Ale to tylko kropla w morzu, gdyż produkcji mających za zadanie straszenie widza nasi dalecy wschodni pobratymcy tworzą wiele i to nie tylko Japończycy. Dobrą sławą, a raczej powinienem użyć terminu `złą ` mówiąc o horrorach cieszy się choćby koreański “A Tale Of Two Sisters”, czy “The Eye” braci Pang. O kinematografii azjatyckiej można by pisać jeszcze wiele, ale nie o to tu chodzi, aby zasypywać czytelnika setkami tytułów, których i tak nie zdąży obejrzeć w przeciągu kilku(nastu) lat. Dlatego też, aby bliżej poznać i zasmakować w filmach z dalekiego wschodu przedstawiłem tutaj tylko główne i najbardziej znane dzieła ze współczesnego dorobku tamtejszej dziesiątej muzy. Więcej informacji można bez problemowo znaleźć w internecie na polskich stronach zajmujących się tematyką poruszoną w tym małym artykule. Gorąco zapraszam do naszego grona azjatofilów. Radosław Dopieralski | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_8634> [04.12.2008 23:03:52]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|