 > >
Temat Kuriera
Pracownica Urzędu Gminy Strzeleczki ma kłopoty z regulowaniem swoich zobowiązańKompetencja według urzędnikówKompetencja w wykonywanym zawodzie jest nad wyraz wskazana. Co jednak, kiedy osoba uważana przez wszystkich za kompetentną i uczciwą okazuje się być oszustką? Tak przynajmniej twierdzi mieszkaniec Strzeleczek, według którego jedna z pracownic urzędu gminy zalega z zapłatą za wykonane przez niego usługi.
Dziewięć lat temu firma poszkodowanego, który chce pozostać anonimowy, wykonała usługi w domu kobiety (nazwisko celowo pomijamy). Zostały podpisane stosowne papiery, czynności wykonano, jednak firma nie otrzymała za to zapłaty. Pomimo próśb i telefonów należności nie zostały uregulowane. Właściciel firmy skierował więc sprawę do sądu, który w 1996 r. wydał odpowiedni wyrok. Ale nie dla wszystkich jednak wyrok sądowy równoznaczny jest z nakazem jego wykonania. Kobieta nadal nie wypłaciła mu należnej kwoty w wysokości 2 900 zł, wskutek czego na dzień dzisiejszy jej zadłużenie wraz z odsetkami wynosi około 11 tysięcy zł.Ostatnią deskę ratunku przedsiębiorca dostrzegł w wójcie. Jako że kobieta ta jest pracownicą Urzędu Gminy w Strzeleczkach (związana jest, jak na ironię, z finansami), tym samym wójt jest jej pracodawcą. Ten jednak odrzucił pismo, gdyż - jak tłumaczył - sprawa powinna zostać skierowana do sądu powszechnego (powództwo cywilne), a nie do niego.
- To kompetentna osoba, a jej prywatność dotycząca finansów mnie nie dotyczy. Nie mogę nikogo zwolnić dlatego, że ma inny kolor skóry, inaczej wierzy czy że ma problemy finansowe - tłumaczy wójt Bronisław Kurpiela. Właściciel firmy kontaktował się w tej sprawie z Regionalną Izbą Obrachunkową, która stwierdziła, że sprawa powinna dotyczyć wójta, gdyż kobieta podejrzana o oszustwa finansowe pracuje właśnie w dziale finansów urzędu gminy.- Ta pracownica też w życiu wiele przeszła, śmierć męża i inne tragedie - mówi wójt.
- No współczuję bardzo, ale mnie jakoś urząd skarbowy nie pyta czy mam rodzinną tragedię czy nie. Przychodzi, muszę płacić i tyle. W przeciwnym razie naśle mi komornika - kwituje odpowiedź wójta przedsiębiorca. - Kobieta ma nakaz sądowy, była mi winna 2 900 zł, a teraz z odsetkami dług wynosi około 11 tys. zł! Poza tym jej mąż zmarł dopiero w 2004 r. Dlaczego przez te lata nie wypłaciła należnej mi zapłaty za usługi? Nie podaruję tych pieniędzy! Przy takim obrocie sprawy poszkodowany napisał skargę na wójta gminy, która wpłynęła 13 lipca.
- Nie chodziło mi o to, by atakować wójta personalnie, tylko jego decyzję. Co to za głupie tłumaczenie, że pracownik nie musi być czysty. To dajcie tu do urzędu kryminalistów! - mówi przedsiębiorca. Komisja rewizyjna wydając opinię w tej sprawie, uznała skargę za bezzasadną, gdyż zarzuty dotyczą spraw prywatnych, które należy rozpatrywać przed sądami cywilnymi.
- Ale ja wyrok sądowy już mam! - denerwuje się właściciel firmy - Tu nie chodzi o pracę pana wójta, chodzi o nie uregulowane sprawy. Jest wyrok sądowy w tej sprawie, którego ta kobieta nie przestrzega, więc zwróciłem się do jej pracodawcy - wójta w tej sprawie. Zostałem okrzyczany, więc napisałem tę skargę. A oni rozpatrują ją publicznie na sesji rady gminy. Po co robić cyrk na sesji? Przewodniczący rady gminy Walter Wieja tłumaczy:
- Wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z procedurą: najpierw rozpatruje sprawę komisja rewizyjna, potem rada gminy. Nie możemy łamać prawa.
Rzeczywiście, na czwartkowej sesji rady temat ten został poddany głosowaniu. I tak decyzją 11 głosów rada zadecydowała, iż wójt postąpił słusznie, oddalając pismo właściciela firmy. Przeciwna była tylko jedna osoba. Okazuje się jednak, że przedsiębiorca nie jest jedyną osobą, która ma problem z tą samą pracownicą urzędu.
- Ja również nie dostałem należności za pracę wykonaną w 1995 r. I nie mam jej do dziś. Jestem już na emeryturze i potrzebuję pieniędzy na leki. Dzwoniłem, kontaktowałem się z nią, obiecała, że ureguluje należność. Ostatni raz dostałem ratę w grudniu zeszłego roku w wysokości 50 zł. Po 11 latach od wykonania usługi otrzymałem jedynie 200 zł w 4 ratach - mówi drugi oszukany przez tę samą kobietę mężczyzna. - Będę musiał w takim razie sprawę ponownie skierować do sądu. Nie mam wyjścia - mówi właściciel firmy.
Przedsiębiorcy pozostaje czekać na rozwój sytuacji. Mimo determinacji, sam już nie do końca wierzy, że sprawę uda się szybko załatwić. Jest rozżalony na wójta i radę, że sprawy nie potrafili załatwić. Samorząd gminny miał pełne prawo nie zajmować się długami pracownicy, bo nie takie są jego kompetencje. Z drugiej strony wójtowi powinno zależeć na tym, żeby spróbować zażegnać spór, bo tutaj wchodzi w grę jego autorytet. Czyżby spór jaki sam prowadził kilka lat temu z opisywanym przez nas przedsiębiorca sprawił, że na przedmiot sporu patrzy z dystansem?Zdjęcie z okładki stanowi tylko ilustrację do tekstu. Ewentualne podobieństwo jest przypadkowe i niezamierzone. Grzegorz Podsiadło | strzeleczki
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_8639> [04.12.2008 23:06:00]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|