KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 172 (10.10.2006)

Felieton

Krapkowicka amnestia językowa

Nie milkną echa hucznego pożegnania lata sprzed tygodnia. I nie chodzi tu bynajmniej o wyśmienitą zabawę Krapkowiczan. Kolejnym miasteczkowym dowcipem, który poszerzył konto dotychczasowych, była zapowiedź prowadzącej imprezę: 'A jutro przed państwem wystąpi gwiazda wieczoru, zespół eM E De De, czyli Dżem!'. W ogóle największą gwiazdą 'Pożegnania lata' okazała się pani konferansjer. I nie jest to tylko moje zdanie. A kiedy wymieniony wyżej zespół pojawił się na scenie, pani X. stwierdziła, iż... nie pamięta nazwy zespołu. Dla przypomnienia mogła sobie przeliterować, wolała jednak przyznać się publicznie, że ma to jakiś związek ze słoiczkiem. I w ten sposób żywa legenda bluesa została sprowadzona do rangi weków. A kiedy swój występ zakończył Francesco Napoli, chciał podziękować publiczności za świetną zabawę i pożegnać, kaleczonym co prawda, ale jednak swojskim 'Do widzenia'. I tu pan Napoli zrobił nie lada błąd. Cóż za swoiste faux pas - żegnać mieszkańców w obcym dla nich języku. Dowiedział się biedak, podobnie, jak i wszyscy obecni na Placu Eichendorfa, iż u nas w Krapkowicach nie mówi się 'Do widzenia'. W żadnym wypadku. Otóż - kto nie był na imprezie, niech żałuje utraty tej cennej lekcji - jak prowadząca przekonywała gwiazdę włoskiej piosenki - w Krapkowicach mówi się na pożegnanie 'Auf wiedersehen'. Hmm... Nie używam tego, więc może i ja popełniam gafy żegnając się w (staro?)polskim języku. A co, jeśli na urzędach i tabliczkach z nazwami ulic tuż po wyborach pojawią się również nazwy niemieckie? A może to była ironia, której ja nie zrozumiałem? I wyraz sympatii dla zjednoczonej Europy... Może wychodzi ze mnie kosmofob, skoro chcę utrzymać czystość języka polskiego używając uparcie i natrętnie przestarzałego, jak się dowiedziałem, 'Do widzenia'. Mało tego! Używam również 'Dzień dobry', zamiast 'Guten Tag' oraz innych okrutnie nieaktualnych słów!Ale nie ma się co dziwić, że na szczeblu powiatowym tak traktuje się rodzimy język, skoro robi się tak również na szczeblu ogólnopolskim. Człowiek z permanentną biegunką pomysłów - Roman Giertych, nawiasem mówiąc Minister Edukacji Narodowej, zapowiedział, że na listę lektur powraca... Sienkiewicz. To MEN nie wie, że Sienkiewicz na tej liście już jest dawno?! Jak wytłumaczył Giertych, przerażające jest, że do matury podchodzą młodzi ludzie, którzy nie czytali 'Potopu'. No a po co mają czytać tę książkę, skoro nawet i bez tego mają maturę w kieszeni! Ba! Nawet nie trzeba zdać języka polskiego, aby otrzymać świadectwo dojrzałości. A później z takich powyrastają kolejne Giertychy i Leppery, o których będą krążyć dowcipy takie, jak ten:Roman Giertych poszedł na pocztę wypłacić pieniądze z konta, ale zapomniał dowodu. Kasjerka tłumaczy mu:
- Nie mogę wypłacić pieniędzy, dopóki nie udowodni mi pan swojej tożsamości.
- No jak to? Jestem Roman Giertych, Liga Polskich Rodzin, komisja śledcza... Niech pani pani zapyta kogokolwiek na ulicy!
Kasjerka:
- Ponieważ nie ma pan przy sobie dowodu, niech Pan w jakiś inny sposób potwierdzi swoją tożsamość - zgadza się kasjerka.
- W jaki sposób?
- Kilka dni temu w podobnej sytuacji był senator Lato. Zagrał z naczelnikiem w piłkę i zaraz wypłaciłam mu pieniądze bez problemów, poseł Gabriel Janowski odtańczył kazaczoka sejmowego i także otrzymał przelew bez dowodu... Niech pan coś wymyśli...
Giertych podrapał się po głowie, zamyślił się, głupio uśmiechnął, a po chwili mówi:
- Wie pani, same głupoty mi w tej chwili przychodzą do głowy...
- WSPANiale pośle Giertych, już nie musi pan pokazywać dowodu!
Smutne.
Grzegorz Podsiadło




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_8813> [04.12.2008 23:00:30]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.