 > >
Moszna
Wizyta potomków Franza Winklera w MosznejKrajobraz noszony w sercu-To jest krajobraz noszony w sercu, który idzie w ciało i krew. Całe życie to się w sobie nosi, powiedział hrabia Hubert von Tiele -Winckler odwiedzając rodzinne strony.
W połowie września najpierw do Katowic, a potem do Mosznej i Miechowic przybyli hrabia Hubert von Tiele-Winckler oraz baron Claus-Peter von Tiele Winckler z małżonką Fryderyką. Przyjęli ono zaproszenie biskupa diecezji katowickiej kościoła ewangelicko- augsburskiego w związku ze 150 rocznicą położenia kamienia węgielnego pod budowę katedry.Po uroczystościach w Katowicach udali się do zamku w Mosznej, rodowej posiadłości Tiele-Wincklerów. Baron Claus-Peter von Tiele Winckler jest w czwartej linii bezpośrednim potomkiem Franza Wincklera, od którego się wszystko zaczęło. On to, bowiem był jednym z założycieli Katowic, właścicielem dóbr rycerskich w Miechowicach, zamku w Mosznej. Baron po raz pierwszy, od 1945 roku, kiedy to rodzina Tiele -Wincklerów musiała uciekać do Niemiec, przyjechał nie tylko do Katowic, ale i do Polski. Na pytanie, dlaczego dopiero po tylu latach baron i jego małżonka przyjechali do Mosznej, nie chcieli odpowiedzieć.Hrabia Hubert Tiele-Winckler w Polsce już był, odwiedzając miejsce swojego dzieciństwa. W związku rodowym to właśnie hrabia Hubert stoi na czele rodu. Jest, bowiem przewodniczącym związku rodowego, składającego się zaledwie z kilkunastu osób. Dziedziczy tytuł „ pan na Katowicach, Miechowicach i Mosznej'. Do zadań związku należy zapobieganie wszelkim podziałom majątkowym, utracie majątku i dziedziczenie wyłącznie wewnątrz rodziny, dbanie o nazwisko.72 letni obecnie hrabia Hubert, gdy opuszczali Mosznę miał 13 lat. W pośpiechu musieli uciekać z Mosznej, dlatego mają niewiele pamiątek rodzinnych, bo niczego nie zabierali, sądząc, że szybko tutaj wrócą. Zwiedzając zamek w Mosznej, obecnie Centrum Terapii Nerwic, byli zadowoleni, widząc, że budowla jest w tak dobrym stanie. Bardzo ucieszyli się na widok dobrze zachowanych szaf bibliotecznych, oraz szczególnie biurka i fotela. Hrabia Hubert długo przyglądał się meblom. Nie usiadł jednak na zabytkowym fotelu, twierdząc, że surowy dziadek Hans Werner, nie byłby z tego zadowolony.Mieszkańcy Mosznej wspominają rodzinę Thiele Wincklerów, jako bardzo hojną i dbającą o swoja służbę. W okresie świąt Bożego Narodzenia do zamku zapraszane były dzieci służby. Czekał na nich hrabia Klaus. Obdarowywał każdego prezentem. Potem było wspólne śpiewanie kolęd i częstowanie się pysznymi ciastami i cukierkami. Natomiast w moszniańskiej karczmie, hrabia, spotkał się z pracownikami i zamkową służbą. Była choinka, poczęstunek, wspólne śpiewanie kolęd, oraz każdy dostał drobny upominek. W zimie hrabia Klaus urządzał kuligi i polowania. Mieszkańcy wioski gromadzili się wtedy na drodze, gdzie dzieci czekały już z zapalonymi lampkami, by oświetlając drogę zobaczyć pędzące sanie pełne dostojnych gości.Najstarsi mieszkańcy Mosznej, pamiętając o rodzinie Thiele Wincklerów, zapalają znicze i przynoszą kwiaty na cmentarz, który założył w obrębie parku sam hrabia Franz von Thiele Winckler.Potomkowie Franza Winklera byli bardzo zadowoleni z wizyty w Mosznej. Baronowa Fryderyka chciałaby, aby piątka jej dzieci poznały to miejsce i się z nim identyfikowały. Bogumiła Becker-Kalicińska | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_8825> [04.12.2008 23:13:17]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|