KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 174 (24.10.2006)

Temat Kuriera Czy naprawdę nikt nie może pomóc?

Chory bez dachu nad głową

Zbliża się zima. To dla wszystkich bezdomnych taka pora roku, która bardzo często wiąże się ze swoistym być albo nie być. A jeśli jest to osoba chora, o przeżycie trudniej.
Jedną z takich osób jest Marek Zbica, który bez mieszkania jest od... 17 lat. Co prawda decyzję o wymeldowaniu z pobytu stałego z lokalu dostał dopiero 7 marca 2003 r., ale do tej pory miał zakaz wchodzenia do domu.- W 1990 r trafiłem do zakładu karnego za udział w bójce, żona po rozwodzie poszła do rodziców, a w urzędzie mi powiedzieli, że nie mam prawa wejść do mieszkania. Byłem wtedy na warunkowym zwolnieniu, więc bałem się cokolwiek zrobić. Potem kuratorka nieoficjalnie stwierdziła, że miałem prawo wyłamać drzwi i mieszkać normalnie, ale zgłosiłem się za późno, bo mieszkanie już sprzedali. Nie wyraziłem zgody na dobrowolne wymeldowanie - mówi Marek Zbica.
W piśmie uzasadniającym decyzję o wymeldowaniu czytamy:
'w/w nie mieszka w tym lokalu, nie ma tam jego rzeczy, a w stosunku do niego [chodzi o Romana S., który obecnie mieszka w tym lokalu, przyp. red.] jest osobą obcą i nieznaną'.

Od tej pory mężczyzna stał się bezdomny, zaczął mieszkać w klatkach schodowych bloków, w piwnicach, a kiedy były cieplejsze noce - w lesie. Szybko poznał innych bezdomnych i sprawdziło się powiedzenie 'Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one'. Marek Zbica zaczął pić, trafił na odwyk, nie pił kilka tygodni i znów zaczynał. Odwiedził także kilka zakładów karnych. Ta sytuacja wciąż się powtarzała. Przestał pić dopiero wtedy, kiedy wykryto u niego torbiel. USG jamy brzusznej z 5 października 2006 wykazało: 'Powyżej trzustki olbrzymia torbiel wypełniająca nadbrzusze o wymiarach 144 cm x 60cm'.- Kiedyś byłem bezdomny z meldunkiem, teraz jestem tylko bezdomny. Mieszkam u kolegi, raz u jednego, raz u drugiego, ale to przecież nie są warunki do życia. Czeka mnie bardzo ryzykowna opercja torbieli, która daje 70 % szans. Do tego mam kamień na nerce, cukrzycę (jestem na insulinie), niedokrwienie, które w efekcie spowoduje miażdżycę, skoki ciśnienia, a przez to wszystko jestem bardzo nerwowy - wylicza Zbica.
Lokal po operacji to dla niego kwestia życia lub śmierci.
- Gdzie pójdę, przecież muszę mieć warunki, by dojść do zdrowia. Znów mam spać w lesie? - pyta z żalem w głosie.
Osoby objęte pomocą społeczną według powodu przyznania pomocy w 2004 r. (badania na zlecenie 'Dziennika'):
ubóstwo - 3307,1
bezrobocie - 2957,3
bezradność w prowadzeniu gospodarstwa domowego - 1915,6
niepełnosprawność- 1076,3
długa lub ciężka
choroba - 1012,0
alkoholizm - 322,1
przemoc w rodzinie- 78,5
sytuacja kryzysowa- 51,4
bezdomność - 36,0
(liczby w tysiącach osób objętych pomocą)
2,5 roku temu po wyjściu z zakładu karnego mężczyzna złożył wniosek o mieszkanie. Do dziś pozostaje bezdomny.
- Burmistrz rozkłada ręce, mówi, że mieszkań nie ma, a ja potrzebuję wsparcia ze strony gminy. Niech mi dadzą cokolwiek, socjalne mieszkanie czy pokój nawet. Chcę to załatwić przed operacją, aby potem nie martwić się, że nie mam się gdzie podziać, bo brak dachu nad głową po wyjściu ze szpitala to dla mnie wyrok - mówi.
Co na to wszystko jego rodzina? Mężczyzna nie utrzymuje z nią kontaktu, ponieważ ma do nich pretensje i żal o to, że mu nie pomogli, kiedy tego potrzebował. Jedynie z dziećmi, jak twierdzi, ma dobry kontakt.Złożył również wniosek o przyznanie mu renty, gdyż po operacji nie będzie w stanie pracować. Aktualnie dostaje 200 zł na miesiąc z opieki społecznej, która zapewnie także ciepłe posiłki.
- Muszę teraz przestrzegać odpowiedniej diety. Opieka społeczna proponuje mi zupki, ale ja ich nie mogę jeść, bo to sam tłuszcz, dlatego chcieli bym się zrzekł tych obiadów na piśmie. Nie dostawałem z opieki pomocy przez dwa miesiące, ponieważ kiedyś tam piłem i miałem iść na AA. Ale ja już nie piję od dłuższego czasu, odkąd wykryto u mnie chorobę, nie piję, po prostu już nie chcę pić. Chociaż gdyby nie choroba, to pewnie dalej bym pił, bo wtedy ma się kumpli i jest się do kogo odezwać. Ale to taka ekipa, która robi sobie skręty z wypisywanych kolegiów. Sam nie byłem lepszy, wiem, ale nigdy aż tak. Wziąłem się za siebie odkąd zachorowałem - przyznaje.
Na ostatniej sesji rady miejskiej burmistrz Piotr Solloch stwierdził, że w planach budżetowych na przyszły rok jest adaptacja konkretnego miejsca na segmentowe mieszkania socjalne: 4 mieszkania 20 m2 lub 2 mieszkania 50 m2.
Jednak Marek Zbica nie ma aż tyle czasu. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie również z Ośrodkiem Pomocy Społecznej.
- Mówiliśmy już temu panu gdzie może się udać. Proszę go przysłać do nas, poinformujemy ponownie. Niech się nie martwi, są specjalne schroniska w okolicy, które go przyjmą - mówi Marlena Kornaś, dyrektor OPS.
- Nie potrzebuję litości, ale chyba coś mi się od życia należy. Kiedyś było mi wstyd, teraz czeka mnie operacja, więc jestem tak zdesperowany, że muszę pokonać wstyd. Chcę tylko, by umożliwili mi godziwe życie z moją chorobą - mówi.Marek Zbica zapowiedział, że jeżeli nasz artykuł nie przyniesie rezultatu, to napisze do telewizji, do programu 'Uwaga'.
- Przecież ja jestem chory, będę miał operację, a może nawet będę już leżał w łóżku do końca życia, to gdzie - w lesie? U burmistrza w piwnicy? - pyta.

Grzegorz Podsiadło




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_8906> [14.10.2008 00:19:19]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.