 > >
Moszna
Prokuratura pytaDroga dla miejscowychWójt gminy Strzeleczki może ponieść konsekwencje za niezgodne z prawem zamknięcie dróg dojazdowych do Zamku oraz Stadniny Koni w Mosznej. Z pytaniem o zasadność i podstawę prawną tych decyzji zwróciła się prokuratura w Strzelcach Opolskich
 | Problemem nie jest bowiem zamknięcie dróg, ale fakt, że ani gmina, ani stadnina, której pracownicy stoją na rogatkach ulic Zamkowej i Wiejskiej nie mają pozwolenia od właściciela tych dróg, czyli Powiatowego Zarządu Dróg w Krapkowicach. Z wnioskiem o zamknięcie ulic w kwietniu tego roku zwróciła się do gminy Stadnina Koni w Mosznej. Zgodnie z procedurą pismo w tej sprawie zostało wysłane do zarządcy dróg. W kilku słowach wójt Bronisław Kurpiela uzasadnił potrzebę okresowego zamknięcia ulic, jednocześnie przychylając się do takiego rozwiązania. Do dnia dzisiejszego nie otrzymano w tej sprawie żadnej odpowiedzi. Jak poinformował nas przedstawiciel PZDP w Krapkowicach, Andrzej Matysyk – nie odpowiedziano, bo... nie było kompletu dokumentów. Przy piśmie wójta zabrakło bowiem wniosku stadniny. Nie wiedzieli również o tym, że przez całe lato drogi były zamknięte, bo jak nam wyjaśniono – nikt nie jeździ w te strony w soboty i niedziele. Jedno jest jednak pewne gmina nie otrzymała pozwolenia na zamknięcie ulic. O zamknięcie Zamkowej i Wiejskiej mieszkańcy Mosznej walczyli kilka lat. Przez lata do urzędu w Strzeleczkach wpływały skargi osób mieszkających przy newralgicznych ulicach. Sprawa poruszana była również na zarządzie gminy.– Jak przyjeżdżali zwiedzający, to był tu jeden młyn. Samochody stały wzdłuż drogi i w praktyce nie można było nawet wyjechać z własnego domu – mówi Stanisław Adamczyk, mieszkający przy ul. Zamkowej. Podobnie wyglądała sytuacja wewnątrz wsi. Ale nie tylko mieszkańcy byli zmęczeni tą sytuacją. Problem z dojazdem do Stadniny i Zamku miały również karetki, policja i straż pożarna. – Jadąc do pożaru musieliśmy się przeciskać między prywatnymi samochodami, co często kończyło się ich uszkodzeniem. Nie mówiąc o drzewach, które również ucierpiały – mówi Marek Kaliński z Powiatowej Komendy Straży Pożarnej w Krapkowicach. Ostatecznie po wielu dyskusjach, w których udział brali mieszkańcy, przedstawiciele zamku, stadniny i gminy, zdecydowano o czasowym zamknięciu Zamkowej i Wiejskiej. Ograniczenia miały obowiązywać w soboty i niedziele, w okresie największego ruchu turystycznego, czyli od czerwca do września. Pracownicy stadniny stojący na rogatkach kierowali zmotoryzowanych przyjezdnych na znajdujący się w pobliżu płatny parking również należący do stadniny. Resztę drogi goście musieli przejść piechotą. Taki system obowiązywał aż do ostatniej soboty.Kilka dni wcześniej na sesji, radny gminy Manfred Dzumla zwrócił uwagę na problemy, jakie mają mieszkańcy wsi i osoby do nich przyjeżdżające z wjazdem do Mosznej. Jak wówczas kontrował wójt Kurpiela – taką decyzję podjęła rada sołecka wsi, a w praktyce jeżeli się jest mieszkańcem Mosznej nie ma większych problemów z dostaniem się do wsi, bo osoby stojące na “bramkach” wszystkich znają. Jego słowa potwierdzają również mieszkańcy Mosznej zdziwieni szumem wokół tej sprawy. – Może rzeczywiście to niewygodne dla gości, ale dla nas jak najlepsze. Nie słyszałem jeszcze, żeby kogoś z tutejszych nie wpuścili do wsi. Nawet jak przyjechała do mnie rodzina, wystarczyło po prostu powiedzieć do kogo jadą, i po sprawie. – mówi Stanisław Adamczyk. Zdziwiony jest również Jan Czajka mieszkający po drugiej stronie drogi. – Na pewno wpuszczali wszystkich, tutejsi nie mieli żadnych problemów. No może jak ktoś przyjechał z gminy i nie znali go, to kierowali go na parking. Kilka dni po sesji do gminy trafiło pismo z prokuratury, w którym zwracano się o udzielenie informacji o tym na jakiej podstawie została wydana decyzja o zamknięciu drogi oraz pobieraniu opłat za parking.Prezes Stadniny Magdalena Donimirska nie obawia się żadnych konsekwencji, bo jak mówi dysponuje stosownymi pozwoleniami z gminy, a za parking stanowiący jej własność ma prawo pobierać opłatę. Z powodu służbowego wyjazdu nie mogliśmy skontaktować się z wójtem Strzeleczek, Bronisławem Kurpielą. Informacji udzielił nam natomiast inspektor Marek Pelka – Nie mogliśmy udzielić pozwolenia, bo to nie jest nasz teren – mówi. Jak poinformowała nas prokurator Anna Szyrmer–Czapran, prowadząca sprawę, doniesienie do prokuratury zostało złożone przez osobę prywatną i dotyczyło konkretnie 7.09. 2003, czyli Święta Kwitnących Azalii.– W chwili obecnej nie jestem w stanie udzielić żadnych informacji, bo czekam na odpowiedź od zarządcy drogi oraz z gminy Strzeleczki – mówiła prokurator. Jak jednak uspakajała, prokuratura nie prowadzi spraw związanych z wydaniem błędnych decyzji administracyjnych, a prawdopodobnie o taka właśnie została w tym przypadku wydana. Do tego powołany jest Naczelny Sąd Administracyjny. Prawdopodobnie więc decyzja o zamknięciu ulic zostanie po prostu wycofana. W chwili obecnej mieszkańcy Mosznej zastanawiają się jedynie nad tym komu zależało na podważeniu decyzji, z której efektów wszyscy byli zadowoleni. Niezależnie jednak od tego jak zakończy się sprawa, latem ponownie do Mosznej powrócą turyści i kłopoty z parkowaniem. Lidia Kulik | strzeleczki
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_916> [04.12.2008 23:22:44]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|