 > >
Krapkowice
ZS im. J. TuwimaMłodzi „producenci” papieruW dniach 27 - 28 listopada, wszyscy uczniowie Zespołu Szkół im. J. Tuwima zostali zaproszeni, przez nauczycieli, do odwiedzenia czternastowiecznej Baszty, która dawniej była główną bramą wjazdową do grodu krapkowickiego.
Bramę tę nazywano wówczas Głogówiecką lub Górną. Obecnie w zabytkowej Baszcie mieści się Wytwórnia Papierów Czerpanych „Czerpuś”, którą mogliśmy „od kuchni” zwiedzić.W ramach realizacji ścieżki edukacyjnej „Z Chrapkiem i Meluzyną przez Krapkowice”, wynikającej z podjętych działań w kierunku przygotowania placówki do uzyskania znaku jakości – „Zielonego Certfikatu”, jak również z programu „Wyrównywania szans edukacyjnych”, uczniowie uczestniczą w licznie organizowanych zajęciach lekcyjnych i pozalekcyjnych, mających na celu przybliżenia im najważniejszych, a zarazem najciekawszych miejsc Krapkowic. Dlatego też lekcja zorganizowana w Baszcie wydała się być ciekawym pomysłem, w którym nauka uzupełniona została zabawą. Tajemniczy „Czerpuś”W poniedziałek i wtorek wybraliśmy się więc z wizytą do pełnej tajemnic Baszty. Pod Basztą powitała nas pani Wiesława Majchrzak, która serdecznie zaprosiła wszystkich do środka. Niektórzy z nas wchodzili tam po raz pierwszy, więc tak naprawdę nie wiedzieliśmy, czego możemy się wewnątrz spodziewać. W środku, podekscytowani i troszkę przestraszeni rozglądaliśmy się bacznie, próbując odgadnąć, co tu się będzie działo. Misa z białą wodą, sita małe i wielkie, dziwne metalowe urządzenia, suszące się papiery i przeróżne materiały wykonane z niego, a nad naszymi głowami postać przypominająca syrenę - to wszystko budziło w nas ciekawość. Szybko jednak zapanowała miła atmosfera, nasze wątpliwości zostały rozwiane, a ciekawość zaspokojona. Trudne początki…Pierwszy etap zwiedzania zabytkowego obiektu rozpoczęliśmy od zapoznania się z historią papieru. Dowiedzieliśmy się kto i kiedy wynalazł i z czego powstał papier, tak często, bo codziennie używany przez każdego z nas. Wysłuchaliśmy również z wielkim zainteresowaniem, jak dziś wygląda produkcja tego surowca. Myślę, że najciekawszą chwilą dla każdego z nas, był moment prezentacji przez p. Majchrzak wytwarzania papieru metodą zwaną dawniej czerpaniem papieru. Wszyscy z wielkim zainteresowaniem śledziliśmy poszczególne etapy własnoręcznej produkcji. „Czerpiemy” papier Po prezentacji przyszła najbardziej oczekiwana chwila: poinstruowani, zapewnieni o pomocy w razie trudności, mogliśmy śmiało przystąpić do czerpania papieru. Zgodnie z listą obecności, która w dalszej części miała nam ułatwić odebranie swojego dzieła, wzięliśmy się do roboty. Nikt nie został pominięty, uczeń za uczniem, nauczyciel za nauczycielem, metodą prób i błędów produkowaliśmy własnoręcznie papier. I przeciwieństwie do dzieciaków, piszę z własnego doświadczenia i obserwacji, nauczyciele chyba mieli najwięcej oporów przed przystąpieniem do czerpania papieru, bowiem nikt nie chciał wypaść gorzej przed uczniami. Nawet nauczyciele to ludzie, więc my też chcieliśmy pokazać, że damy radę. I tak też się stało. Zachwyt i uśmiech na twarzy nad tym, co robiliśmy, mówił sam za siebie. A było to tak…Wszyscy po kolei podchodziliśmy do wielkiej misy z wodą, w której pływały rozdzielone włókna surowca, mieszaliśmy zawiesinę ramką formatową, a następnie wkładaliśmy w nią sito. Następnie z pomocą lub nie zanurzaliśmy sito z rozciągniętą gęstą siatką w masie, po podniesieniu- zaczerpnięciu i równomiernym potrząsaniu, na sicie osadzały się cienkie warstwy włókien. Dalej przekładaliśmy arkusz na filc, oddzielając go od ramki formatowej, który po odsączeniu wody w specjalnej maszynie, był gotowy do suszenia. Żadna kartka nie była taka sama, były różne, ze znakami wodnymi, z koperkiem bądź innymi wyłowionymi z masy motywami.Coraz wyżej…i wyżejKolejnym etapem naszej wycieczki po Baszcie, było przejście piętro wyżej, gdzie dowiedzieliśmy się równie ciekawych rzeczy. Zapoznaliśmy się z historią grafiki artystycznej oraz prezentacją powielania tych grafik z ręcznie wykonanych matryc, linorytów. W prezencie dostaliśmy arkusz papieru czerpanego z wytłoczonym przy nas herbem Krapkowic. Na dwóch ostatnich kondygnacjach mogliśmy podziwiać piękne, a jednocześnie niezwykłe prace artystyczne. Punktem kulminacyjnym naszego zwiedzania czternastowiecznej Baszty, było dotarcie po kilku schodkach, na sam jej szczyt. Z tarasu widokowego, przy pięknej, słonecznej pogodzie, która nam wówczas dopisała, podziwialiśmy panoramę Krapkowic i odległych okolic. Wracamy po „swoje”Schodząc z tarasu, każdy z nas myślał o tym, że idzie po wykonane przez siebie arkusze papieru. Nie mogliśmy się doczekać momentu, kiedy weźmiemy do ręki swoje niezwykłe dzieło, zaniesiemy do domu, wysuszymy i dopiero wtedy zobaczymy prawdziwy efekt naszej pracy.Na koniec dnia pełnego wrażeń i nowych umiejętności, bowiem staliśmy się przez chwilę „producentami” papieru, dostaliśmy na pamiątkę niesamowitej lekcji, upominki, a co najważniejsze, dostaliśmy Certyfikat potwierdzający dokonanie tego wyczynu.Dziękujemy państwu Majchrzak za umożliwienie przeprowadzenia lekcji w Wytwórni Papierów Czerpanych, zwiedzenia czternastowiecznej Baszty, a przede wszystkim składamy serdeczne podziękowania za wtajemniczenie nas w sztukę czerpania papieru.
Katarzyna Oleksa i Halina Kalinowska | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_9189> [04.12.2008 23:48:25]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|