 > >
List do redakcji
W sprawie artykułuGodny pochówek dla kogo?Jestem stałą czytelniczką 'Kuriera Krapkowickiego'. Każda gazeta czy inne media szukają i żywią się różnymi pseudosensacjami - wiadomo, ludzie to kupują, bo są chłonni na różne plotki.
Zabolały mnie zasłyszane insynuacje przedstawione w innej lokalnej gazecie dotyczące zakładu Usług Pogrzebowych 'Konefał' w Gogolinie. W 1999 r. pochówkiem mojego męża zajmowała się firma ze Steblowa, bo tak załatwili przyjaciele - osobiście nie byłam w stanie tego zrobić. Gdy zmarł mój mąż na 'chorobę pogotowia ratunkowego', który był okazem zdrowia, nie mogłam się z tym pogodzić. Wciąż pytałam dlaczego? Jedyną pociechą jest to, że tego lekarza już nie ma w pogotowiu. Za to są ofiarni i pracujący z wielkim poświęceniem lekarze i pracownicy, bo z takimi właśnie się spotkałam. Będę zawsze wspominać i podziwiać personel szpitala począwszy od dr Pasek po pielęgniarki i salowe. I nie tylko ja widziałam i odczuwałam ich poświęcenie.Dnia 23 grudnia 2005 r pochowałam w Prudniku siostrę. Cztery dni później zmarła moja Mama. Gdybym była do końca zadowolona z usług firmy ze Steblowa, to na pewno skorzystałabym z nich ponownie. Niestety, było inaczej. Pochówkiem Mamy zajęła się firma 'Konefał'. Byłam bardzo zadowolona ze świadczonych usług, pomocy, subtelności, ich taktu i wyczucia w tej smutnej chwili. Od zgonu mojej ukochanej Mamy w moim domu w Otmęcie, aż do pochówku i spraw związanych ze złożeniem zwłok w grobowcu rodzinnym w Prudniku oraz innymi niezobowiązanymi żadnymi dodatkowymi kosztami zajęła się p. Konefał. Wiele słów pocieszeń, telefony z pytaniami o pomoc, wyjazdy do Prudnika, które były dla mnie bardzo trudne i bolesne - dzięki rozmowom z właścicielką zakładu stały się dla mnie łatwiejsze. Ludzie z Prudnika pytali co to za firma, a ja bałam się, że nie wystarczy mi pieniędzy za taką oprawę. Okazało się, że było taniej, niż poprzednio zapłaciłam. To boli, że żywi ludzie chcą szybko i nagle wzbogacić się na czyjejś tragedii. Może to brzydko zabrzmi, ale ogromna budowla w Otmęcie jednego zakładu i obok malutka drugiego to dokładna odwrotność usług, jakie świadczą.Dziś ze względu na groby bliskich moje spojrzenie jest inne. Przy wejściu na cmentarz powinien znajdować się podjazd dla osób niepełnosprawnych, ponieważ brama nie zawsze jest otwarta. Poza tym nieuprzątnięte połamane gałęzie, które robią szkody grobów, mogą nawet spaść na człowieka. Głośno ciągle mówię, że osobiście zapłaciłabym za choćby 10 całorocznych zielonych drzewek.Inna sprawa związana z administratorem cmentarza w Otmęcie dotyczy pewnego grobu, który znajduje się w sąsiedztwie grobu mojego męża. Pracownicy administratora nie zabezpieczyli terenu wokół świeżo wykopanego grobu, wkutek czego uszkodzony został wazon, a na całym pomniku było pełno gliny. Kiedy poinformowałam o tym administratora, oburzony stwierdził, że mi odkupi ten wazon. I do dziś go nie mam. Jeżeli chodzi o sprawę pana Gajdy, to moim zdaniem nie powinien jeździć na rowerze po cmentarzu, trzeba uszanować to miejsce. Kazimiera Żabska - Sumik | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_9214> [04.12.2008 23:20:44]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|