 > >
Krapkowice
HarcerstwoJodły w MosznejOstatnie trzy (a niektórzy z nas - nawet cztery) dni spędziliśmy w Mosznej. Celem biwaku szczepu „Jodły” (27-30 kwietnia) była przede wszystkim dobra zabawa na łonie natury. Ponadto poznaliśmy historię rodu von Thiele-Winckler i zwiedziliśmy ich dawną rezydencję.
 | W piątek około godziny 17 przybyliśmy na miejsce biwaku- polankę położoną w głebi lasu, otoczoną z dwóch stron jeziorami. Od razu wzięliśmy się do pracy, a było jej wcale niemało. Porozkładaliśmy namioty, które przed te kilka dni miały być naszymi sypialniami. Ułożyliśmy kamienny krąg na ognisko, nazbieraliśmy drewna. Aby nasz biwak był w pełni biwakiem harcerskim, nie mogło na nim zabraknąć kuchni polowej do przygotowywania ciepłych posiłków. Tego jakże ważnego zadania podjął się komendant- dh Bogusław Wojtuś hm. Oboźny - dh Łukasz 'Łapa' Łapszyński pwd - nie chcąc pozostać w tyle zabrał się za budowę latryny - biwakowej ubikacji. Jej uroczystemu otwarciu towarzyszyły wielkie emocje, który sięgnęły zenitu w momencie symbolicznego przecięcia wstęgi. Trzeba wspomnieć, że prawo, a właściwie przywilej ochrzczenia latryny przypadł dh Łapie.
 | Wieczorem odbył się apel rozpoczynający biwak. Jego głównym punktem było wciągnięcie flagi RP na maszt, któremu akompaniował nasz śpiew hymnu harcerskiego. Później, przy ognisku podzieliliśmy uczestników na cztery zastępy mające na czas biwaku współzawodniczyć. Nadeszła noc, a wraz z nią pora odpoczynku. Jednak nie wszystkim był on dany, gdyż na niektórych spoczywał obowiązek pełnienia warty.
Drugi dzień rozpoczeliśmy grą terenową, później zwiedziliśmy zamek. Gdy wróciliśmy do obozu wybraliśmy się nad jezioro aby popływać kajakami. Podczas gdy uczestnicy szaleli na wodzie, druhny z kadry pomocniczej gotowały obiad - pyszną zupę grzybową. Po posiłku mieliśmy chwilę dla siebie, lecz nie trwała ona długo, bo kadra szykowała nam już kolejne atrakcje.Gdy dzień dobiegł końca odbył się apel,a zaraz po nim ognisko, na którym zastępy miały zaprezentować wyniki powierzonych im wcześniej zadań. W nocy, kiedy las ogarnął już zmrok zaczeły się ` `wielkie podchody ` `.
Zaczął się dzień trzeci, a wraz z nim dla uczestników biwaku koniec przygody z moszniańskimi lasami. Po zwinięciu namiotów i posprzątaniu obozowiska wrócili do domu,a kadra została jeszcze jeden dzień aby w ciszy i spokoju móc podsumować biwak. dh Kasia Dziumla sam.
dh Basia Szczybyło sam.
z 42 DH Skarabeusz | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_9686> [06.07.2008 01:50:12]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|